#18 Jak rozmawiać o seksualności z osiemnastolatkiem?

Jak rozmawiać o seksualności z młodymi dorosłymi? O podpowiedzi w tej kwestii poprosiłam Olgę Madej – psycholożkę, która od października 2019 roku prowadzi konto edukacyjne na instagramie o nazwie Psycholog Seksuolog.

Olga Madej

psycholożka, ukończyła podyplomowe studia z zakresu seksuologii klinicznej oraz podyplomowe studia przygotowania pedagogicznego. Przez 2 lata pracowała na stanowisku psycholożki szkolnej oraz nauczała wychowania do życia w rodzinie. Prowadziła warsztaty, szkolenia dla dzieci i młodzieży, dla nauczycieli, dla rodziców, dla specjalistów z zakresu edukacji seksualnej. Aktualnie koncentruje się na pracy z pacjentem/klientem indywidualnym w gabinecie prywatnym. Zawodowo najczęściej pracuje z osobami transpłciowymi, ich bliskimi oraz z pacjentami seksuologicznymi. Od października 2019 roku prowadzi konto psycho- i seksedukacyjne na Instagramie. Prywatnie wciąż zastanawia się czy jest bardziej psiarą, czy kociarą.

Pomóż nam stworzyć drugi sezon podcastu!

Jeśli chcesz wesprzeć finansowo pracę nad drugim sezonem podcastu oraz edukację seksualną w Polsce, dołącz do zbiórki!

Pytania z odcinka:

[00:02:25] Czy można uprawiać seks w ciąży?

[00:04:14] Czy można zajść w ciąże karmiąc piersią?

[00:08:00] Jak niepełnosprawne osoby uprawiają seks?

[00:14:29] Czy seniorzy też uprawiają seks?

[00:18:33] Dlaczego nie mam orgazmu?

[00:25:46] Co to jest wielokrotny orgazm?

[00:29:25] Jak bezpiecznie spotkać się z kimś poznanym przez aplikację randkową?

[00:37:34] Czy trzech partnerów seksualnych to za dużo

[00:40:27] Zostałam zgwałcona na imprezie, co mam robić?

[00:47:11] Czy przemoc seksualną można zgłosić po pewnym czasie?

[00:49:26] Jak odmówić seksu komuś kogo kocham?

[00:52:08] Czy seks jest małżeńskim obowiązkiem?

[00:54:37] Czy można uprawiać seks na pierwszej randce?

[00:56:18] Czy można mieć orgazm bez wytrysku?

[00:58:45] Nie mam wcale ochoty na seks, nie dlatego ze nie jestem gotowa, ale nie czuję takiej potrzeby. Czy to jest ok?

[01:00:55] Czy to normalne, że fantazjuję o…?

[01:05:21] Czy mogę zmienić płeć?

[01:12:10] Jak badać swoje piersi?

Transkrypcja:

JK: Olgo bardzo się cieszę, że Cię widzę. Twoja internetowa działalność robi dużo dobrego i mam nadzieję, że nasze dzisiejsze spotkanie będzie kolejną cegiełką w budowaniu fajnej i pozytywnej edukacji seksualnej w Polsce. Pierwsze pytanie z mojej listy brzmi: Czy można uprawiać seks będąc w ciąży?

OM: Oczywiście, że teoretycznie można uprawiać seks w ciąży. Natomiast chyba na wszystkie pytania będę tak odpowiadała, że „to zależy.: To jest podobno ulubiona odpowiedź psychologów, ale pozwolę sobie stwierdzić, że to zależy od stanu zdrowia matki tak naprawdę, czyli kobiety ciężarnej albo może mówiąc bardziej inkluzywnie osoby ciężarnej. W tej chwili wiemy, że nie tylko kobiety zachodzą w ciąże: mamy osoby niebinarne, które są w ciąży, ponieważ mają macicę. Mamy transmężczyzn, którzy również zachodzą w ciążę, ponieważ mają macicę. Także będę mówić bardzo ogólnie: osoby z macicami, osoby w ciąży mogą uprawiać seks, jeżeli lekarz wyraża na to zgodę. Jeżeli nie ma przeciwskazań. Jeżeli mamy wątpliwości, obawiamy się o stan zdrowia swój, dziecka warto lekarza dopytać: „Czy w moim przypadku to będzie bezpieczne?” Z tego względu, że wiele osób obawia się, że może dojść na przykład do poronienia lub do szybszego porodu. Są w społeczeństwie nieuzasadnione obawy, że dziecko coś czuje, że dziecku coś się stanie, że można zadusić dziecko albo ż wytrysk może wpływać na dziecko. Czy to się dostaje? Nie, nic się tam nie dostaje, jeżeli o to chodzi. Natomiast tutaj najważniejsze zawsze będą kwestie zdrowotne i myślę, że druga ważna zasada w psychologii: do niczego się nie zmuszać. Jeżeli obawy we mnie są na tyle silne, że nie jestem w stanie uprawiać seksu komfortowo, swobodnie, pewnie to nie ma się do czego zmuszać nawet jeżeli pod względem zdrowotnym, fizjologicznym, somatycznym wszystko jest OK.

JK: Czy można zajść w ciążę karmiąc piersią?

OM: To jest bardzo popularny mit, który się pojawia na zajęciach z edukacji seksualnej czy z wychowania do życia w rodzinie. Wiele lat zastanawiałam się skąd to się w społeczeństwie wzięło, że jak się karmi piersią to się w ciążę nie zachodzi? Walcząc z różnymi doniesieniami i szukając różnych informacji na ten temat wyniknęły dwie rzeczy. Po pierwsze najczęściej karmią piersią osoby, które przed chwilą urodziły dziecko, są w połogu. Wiemy to bardzo dobrze, że przez osiem tygodni, takie są zalecenia lekarskie, na ten moment nie powinno się uprawiać seksu waginalnego. Może tak doprecyzuję, czyli jeżeli ktoś nie uprawia seksu to w ciążę nie zajdzie. Jak ktoś jest w połogu, nie ma seksu, nie zachodzi w ciążę. Drugi powód czy druga przyczyna jest taka, że w naturalnym cyklu hormonalnym osoby karmiącej wzrasta poziom prolaktyny. I prolaktyna to jest taki hormon, który my na co dzień mamy w sobie w stężeniach adekwatnych do naszego funkcjonowania. Natomiast jak się karmi piersią to tej prolaktyny wydziela się więcej, a nawet bardzo dużo, bo prolaktyna wspomaga laktację. Prolaktyna jest też hormonem, który hamuje libido, czyli im dłużej karmimy piersią tym dłużej mamy obniżone libido. To nie będzie oznaczało tego, że każda osoba, która karmi piersią ma to libido niskie, albo będzie miała problemy czy nie będzie mieć potrzeby na seks, ale to może powodować zmniejszenie aktywności seksualnej u niektórych osób. Być może nawet u większości. W związku z czym: nie ma ochoty na seks to często tego seksu nie ma.I jeszcze taki prozaiczny powód: jak się ma małe dziecko to ma się dużo rzeczy na głowie. I czasu ani ochoty, ani możliwości na ten seks nie ma za bardzo, więc znowu seksu jest mniej, więc znowu mniejsza szansa na zajście w ciążę. Ale jest możliwość, mimo że miesiączek nie ma jeszcze jak przed ciążą. Natomiast mimo wszystko to zapłodnienie jest możliwe w kilka tygodni, w kilka dni nawet po porodzie. i na pewno wiele osób zna takie osoby, które rok po roku mają dzieci, albo gdzie różnica między dziećmi jest około dziesięciu miesięcy. To dowodzi tego, że jak najbardziej można zajść w ciążę karmiąc piersią.

JK: Czyli w żaden sposób nie możemy karmienia piersią traktować jako metodę antykoncepcji?

OM: Nie. Możemy to traktować jako przesąd społeczny, który panuje, ale dobrze by było się tego pozbyć. Wiem, że bardzo wiele osób wychodzi z taką informacją od lekarzy, ginekologów i też się spotkałam z taką sytuacją, że po porodzie czy w trakcie karmienia piersią, albo póki jest laktacja zapłodnienie nie jest niemożliwe. Nie mam pojęcia skąd się to bierze. Sama od dwóch osób dorosłych kobiet słyszałam takie stwierdzenia, że ginekolog im tak powiedział. Nie chce mi się w to wierzyć za bardzo, bo myślę, że ginekolog powinien wiedzieć jak nikt inny, że coś takiego może się wydarzyć. No, ale wiem, że takie przekonanie panuje. Jest błędne. 

JK: Czy osoby niepełnosprawne uprawiają seks?

OM: Tak, osoby niepełnosprawne uprawiają seks i mają satysfakcjonujące życie seksualne. Pozwolę sobie dodać jeszcze, że nawet osoby z niepełnosprawnością uprawiają ten seks bez względu na to jaka ta niepełnosprawność jest. Czy to jest pewien rodzaj obniżonego funkcjonowania poznawczego, czyli niegdyś to byśmy nazywali sobie upośledzeniem umysłowym. Czy to będzie pewien rodzaj jakiś wad wrodzonych. Osoby z zespołem Downa również uprawiają seks. Osoby, które są sparaliżowane czy nie mają czucia w dolnej części ciała czy w całym ciele również uprawiają seks. Mają przede wszystkim potrzeby seksualne i mają możliwość uprawiania seksu, ponieważ ich aktywność seksualna jest zachowana. Podczas zajęć na seksuologii często uczymy się o tym, że najprostsza droga reakcji seksualnych jest taka, że widzimy bodziec, który jest dla nas atrakcyjny seksualnie w związku z tym mamy reakcję fizjologiczną. Pojawia się ochota na seks czy gotowość do uprawiania seksu, ale nie ma tej odpowiedzi fizjologicznej, czyli na przykład u osób z penisem nie pojawia się erekcja, a u osób z pochwą nie pojawia się na przykład rubrykacja tej pochwy. I wtedy mówimy, że tę reakcję fizjologiczną u niektórych osób można wspomóc, czyli zarówno penis jak i pochwa to są takie urządzenia, które reagują również na dotyk. Nie tylko na bodziec, ale również na dotyk. U niektórych osób z niepełnosprawnością potrzeba na przykład innej stymulacji i wtedy jak najbardziej jest to możliwe. Każdy z nas kojarzy ten film „Nietylkani” o facecie, który ma niepełnosprawność i jest sparaliżowany od szyi w dół. I  u niego strefy erogenne się przemieściły i dla niego bardzo podniecający był masaż uszu. I to też jest fakt, że faktycznie u osób z niepełnosprawnościami te strefy erogenne potrafią się przemieścić. Im mniej czucia i satysfakcji w pewnych miejscach ciała tym więcej tego czucia i satysfakcji w innych częściach ciała może się pojawiać. To jest też jakby najbardziej normalne i naturalne. 

JK: A czy mogłabyś polecić jakieś źródła dla osób, które chcą ten temat zgłębić? Ponieważ kiedy pojawia się niepełnosprawność, która nie jest wrodzona to jest właśnie taki zupełnie nowy obszar w seksualności człowieka i ludzie nie wiedzą czasem do kogo się zwrócić, gdzie szukać takich informacji, więc myślę, że fajnie, gdyby to też tutaj padło. 

OM: Pani doktor Izabela Fornalik. To jest polska najlepsza specjalistka, jeżeli chodzi o seksualność osób z niepełnosprawnościami; zarówno z niepełnosprawnościami poznawczymi, intelektualnymi jak i z niepełnosprawnościami fizycznymi czy somatycznymi. rewelacyjnie mówi o seksie osób z niepełnosprawnościami. Mówi o tym, że to jest taki normalny seks, że warto go uprawiać, że warto się nie bać. I tutaj edukuje również rodziców osób z niepełnosprawnościami, bo mają dużo obaw. Pamiętam świetny wykład z Panią Doktor, który był o tym jak rodzice dorosłej już kobiety z zespołem Downa obawiali się tego, że ona ma chłopaka, że się zakochała. Wiemy, że te uczuciowość osób z zespołem Downa wygląda troszeczkę inaczej niż nasza uczuciowość, że to jest tak zwany love or die, czyli to jest totalna miłość. Tam się dzieje wszystko. Tam nie ma granic. Tam jest cudownie. I oni się bali o to, że pojawi się również seksualność. Rodzice się wtedy spóźnili; seksualność już istniała w innych formach. niż kontakt waginalny. Natomiast seksualność się pojawiła i wtedy wkroczyła Pani Doktor i tłumaczyła rodzicom, że pierwsze i najważniejsza o co oni jako rodzice muszą się zatroszczyć to o to, żeby Ci dorośli ludzie mieli komfort, mieli możliwość przeżywania tej seksualności w sposób intymny. Często w społeczeństwie wychodzimy z takiego założenia, że jak jest osoba z niepełnosprawnością to ta osoba jest dzieckiem: „Jak Tobie pomóc, Marcinku (nie Marcinie)” Osoby z niepełnosprawnością mówią o tym głośno, że traktujemy je jak dzieci, mówimy do nich w zdrobniały sposób. Odbiera się im jakiegoś rodzaju podmiotowość. Ludzie widzą ten wózek, niepełnosprawność, ich zachowania, a nie widzą w nich ludzi po prostu. I podmiotowość trzeba im oddać. Przypomnieć, że też potrzebują intymności, zamkniętych drzwi, tego, żeby nikt nie wchodził, nie pytał. Też potrzebują antykoncepcji. I też potrzebują lekarzy, którzy nie skomentują w głupi i w niedojrzały sposób tego, że do gabinetu przychodzi osoba na wózku i prosi o antykoncepcję. Albo przychodzi rodzic dorosłego dziecka z zespołem Downa i prosi o antykoncepcję dla dziecka, która będzie jak najbardziej komfortowa i jak najprostsza do zastosowania. Tabletka, o której trzeba pamiętać codziennie może być mało komfortowa. Trzeba się zatroszczyć żeby jak najmniej rodzic uczestniczył i mówił dorosłemu dziecku: „Hej, weź tabletkę na to żebyś mogła ze swoim chłopakiem…” Żeby t antykoncepcja była i działała gdzieś w tle po prostu. Najczęściej zalecaną metodą antykoncepcji jest na przykład implant, zastrzyk… Coś co działa długotrwale. Doktor Fornalik jest świetną specjalistką, jest wiele książek i warto wziąć udział chociaż w jednym wykładzie, w jednym spotkaniu. Myślę, że teraz w dobie nauczania zdalnego to będzie prostsze żeby zasłuchać się i  otworzyć się na to, wyjść z tej swojej bańki i  zobaczyć, że tam jest dużo seksu u tych osób i trzeba im pomóc przeżywać bezpiecznie.

JK: Czy seniorzy także uprawiają seks?

OM: Tak, oczywiście. Społeczne nam ciężko sobie wyobrazić seniora, który uprawia seks. Wydaje nam się, że jest magiczna granica (po pięćdziesiątce, po sześćdziesiątce) kiedy seksu nie ma. Wyznacznikiem seksu dla wielu osób jest dziecko: jeżeli dziecko się nie pojawia to seksu nie ma. Wiadomo, że u par seniorskich te dzieci się rzadko pojawiają, bo u kobiety kończy się w pewnym momencie płodność. Myślę, że stąd bierze się to przekonanie. Ciężko sobie wyobrazić, że nasi dziadkowie też to robią. To jest takie nieatrakcyjne. Wszyscy pomarszczeni. O co chodzi? A tymczasem okazuje się, że jednym z najlepszych czasów na seksualność jest właśnie ten czas po magicznej sześćdziesiątce, nawet siedemdziesiątce, ponieważ wtedy jak człowiek przechodzi na emeryturę to nie ma na głowie pracy, nic go nie stresuje. Dzieci są dorosłe, więc nie trzeba się krępować, że zaraz dziecko wejdzie do pokoju i zada pytania, albo że nastolatek za ścianą wszystko słyszy. Jest czas na to, żeby tą seksualność przeżywać po swojemu, ze spokojem i nadal jesteśmy blisko ze sobą. Często pojawia się efekt tak zwanego drugiego miesiąca miodowego, czyli te pierwsze dni, pierwsze miesiące. Kiedy oboje są na emeryturze okazuje się, że można, jest na to czas i jest lepiej niż tych trzydzieści lat temu i wiele osób jest bardzo zadowolonych z tego. Pojawia się coraz więcej filmów o tym jak wyglądają relacje u seniorów erotyczne:  Diane Keaton i Jack Nicholson, Meryl Streep i Tommy Lee Jones na terapii dla par. Okazuje się, że pan nie chce, pani chce i to też jest rzecz warta poruszenia. Mówi się o tym, że libido mężczyzny jest większe zawsze i że to ta kobieta się musi zmuszać. Pojawia się ten ból głowy, odmawianie – mity społeczne, które się pojawiają, która – wynikają z cyklów hormonalnych w życiu osoby z macicą – faktycznie wyglądają. Jeżeli chodzi o poziomy libido okazuje się, że my się spotykamy: słabnące libido mężczyzny i rosnące libido kobiety po trzydziestce. A to jest czas, w którym u wielu osób pojawia się dziecko, pojawiają się zobowiązania zawodowe i bardzo ciężko się z tym libido w parach heteroseksualnych spotkać i okazuje się, że to znowu się mijamy. Natomiast z biegiem lat libido u mężczyzny będzie niższe, a libido u kobiety wyższe, dlatego w parach seniorskich to często praca nad pożądaniem czy nad potrzebami seksualnymi koncentruje się nie na kobiecie, a na mężczyźnie. I wtedy w ten sposób działamy, że patrzymy co się takiego dzieje, że temu mężczyźnie odeszła ochota na seks po tym kryzysie czterdziestolatka. Co się wydarzyło, że ciekawsza jest gazeta, ciekawszy jest mecz w telewizji, herbatka i wygodne kapcie nie to, żeby seksualność się pojawiała. Seniorzy pojawiają się w gabinetach seksuologów z troszeczkę innymi wątkami, z innymi problemami czy trudnościami, ale jak najbardziej są i działamy i pracujemy i jest seks, jak najbardziej. 

JK: Dlaczego nie mam orgazmu?

OM: To zależy. Bardzo trudno jest odpowiedzieć na takie pytania, ponieważ wyróżniamy różne przyczyny braku orgazmu. Może zacznę od tego, że orgazm, a satysfakcja seksualna to są dwie różne rzeczy. I można mieć satysfakcję z seksu i komfortowy, fajny seks, a nie mieć orgazmu, bo orgazm to jest specyficzny zbiór reakcji fizjologicznych, które pojawiają się w fizykalnym przebiegu seksualności. Natomiast satysfakcja seksualna to jest tak złożony konstrukt, bo on obejmuje i psychikę i somatykę i nawet doświadczenia społeczne. Tak bardzo emocjonalne doświadczenia. Jeżeli pojawia się taka sytuacja, że mam satysfakcję to tego bym się trzymała, bo to znaczy, że cała trudność w osiągnięciu orgazmu to jest albo coś bardzo indywidualnego, jeżeli chodzi o przebieg biologiczny seksualności, czyli coś takiego się dzieje w ciele, że musimy się temu przyjrzeć troszeczkę przy pomocy lekarza, a troszeczkę na podstawie rozmowy być może z psychologiem, żeby oszacować, gdzie leży problem. Czy on aby nie leży właśnie w tej części i w tej sferze biologicznej przebiegu seksualności. Natomiast jeżeli już mamy to rozgraniczone i wiemy, że to nie jest nic biologicznego, bo satysfakcja seksualna jest – generalnie ten seks jest przyjemny, ale brakuje „tego czegoś” – to możemy zobaczyć czy przyczyny też nie są psychologiczne. Bo we wszystkich takich „dysfunkcjach” mamy dwojakie jakby przesłanki ku temu co się dzieje. Albo to będą przyczyny biologiczne, somatyczne, albo psychiczne czy intrapsychiczne, czyli to wewnątrz co się dzieje. Także ja bym się najpierw zastanowiła czy to, aby na pewno o ten klasyczny orgazm nam chodzi czy może bardziej o satysfakcję. Jeżeli jest seks, a nie ma satysfakcji zastanowiłabym się, dlaczego ten seks nie daje mi satysfakcji? Czy jest bolesny,  nieprzyjemny, czy się przymuszam, czy nie mam warunków do tego seksu, bo ciągle myślę o czymś innym nie mogę się skupić  i nie jestem w stanie czerpać tej przyjemności. Tutaj bardzo dużo rzeczy do rozważenia co się może dziać? Natomiast jeżeli jest satysfakcja, seks jest przyjemny, ale brakuje tego „Wow” czy konkretnych reakcji to bym się zastanawiała raczej albo pod kątem biologicznym czy się coś nie dzieje, albo właśnie czy może stymulacja jest odpowiednia. Często się okazuje tak, że ciągle działa ten stary freudowski podział  u osób z pochwami na orgazmy łechtaczkowe i na orgazmy pochwowe. My teraz już wiemy, że nie ma czegoś takiego jak orgazm pochwowy. Tak naprawdę, jeżeli podczas penetracji pochwy pojawia się orgazm to on się dalej pojawia na skutek stymulacji łechtaczki, która okazuje się, że nie jest jedną, małą kropeczką tylko jest rozciągnięta wszędzie po całej naszej wulwie i cały czas podczas penetracji łechtaczka jest stymulowana. Skupiłabym na tym, że jeżeli koncentrujemy się tylko na penetracji w relacji heteroseksualnej to być może jest tak, że niedostatecznie jest stymulowana ta łechtaczka, bo to ona jest jednak tym największym nośnikiem tej satysfakcji, ale też orgazmu jest największa szansa na to, ale też bym nie wykluczała tego, że może warto samemu, samej poznać swoje ciało? Będzie to dotyczyło i kobiet, i mężczyzn, i osób niebinarnych, i osób transpłciowych. Często jest tak, że my wchodzimy w relację, chcemy w tej relacji osiągać satysfakcję seksualną, mieć przyjemność z seksu, a nie do końca znamy swoje ciała i nie wiemy co lubimy. Kiedy spotykamy się z jakimiś treściami w mądrych gazetach dla kobiet, gdzie jest napisane „powiedz partnerowi czego oczekujesz, co Ci sprawia przyjemność”. Jak mam powiedzieć co mi sprawia przyjemność, skoro tego jeszcze nie wiem? Przecież nigdy nie dotykałem/ ie dotykałam swojego ciała. Nie wiem co jest dla mnie przyjemne, gdzie dotknąć, żeby było najlepiej? Warto często zobaczyć, czy jest tak, że orgazm być może pojawia się, ale tylko w sytuacji sam na sam, czyli sama ja ze sobą albo sam ja ze sobą. I tutaj to jest najprostsze rozgraniczenie tego czy problem jest biologiczny czy nie. Jeżeli orgazm pojawia się podczas masturbacji to znaczy, że problem nie jest biologiczny, bo pojawia się reakcja. Natomiast jeżeli nie, to wtedy zastanawiamy się co się takiego dzieje. To pokazuje się cały przekrój możliwych przyczyn, konsekwencji tego jak sobie z tym radzić i gdzie szukać rozwiązania tej trudności. 

JK: Myślę, że w kontekście seksualności osiemnastolatków to właśnie ta rzecz, którą powiedziałaś na samym końcu, że zbadanie siebie, spróbowanie samemu ze sobą będzie bardzo istotnym elementem odkrywania tej seksualności. I jeżeli komuś bardzo zależy na orgazmie to pierwszym krokiem jest właśnie zadbanie o otoczenie, o komfortowe warunki do jego uprawiania, a drugim odkrywanie swojej seksualność także przez bycie samemu ze sobą. 

OM: Tak, ale też bym chciała podkreślać to, że w naszym społeczeństwie panuje niezwykła presja na orgazm, na to, żeby on był. Jak on ma wyglądać? Jak my mamy wyglądać, kiedy ten orgazm jest? Jak mamy brzmieć? Jak mamy pachnieć? Jakie rzeczy mają się dziać z naszym ciałem? A chodzi o to, że sama satysfakcja seksualna powinna być, albo może być dla nas wystarczająca. To znaczy, jeżeli my podczas całego seksu mamy presję na to, żeby ten orgazm był to on może nam splatać ironicznego psikusa i się nie pojawić. Seksualność to jest taka rzecz, której nie możemy sobie zaplanować i tam nie można mieć kontroli nad wszystkim, więc dla osób, które lubią mieć kontrolę nad wszystkim i panować nad wszystkim zła informacja: w seksie trzeba odpuścić. Seks jest pierwszą sferą naszego życia, która się wyłącza czy która dostaje po głowie, kiedy my jesteśmy nadmiernie zestresowani, skoncentrowani, kiedy mamy parcie na coś i właśnie najpierw obrywa orgazm najczęściej.

JK: Co to jest wielokrotny orgazm?

OM: To jest wielokrotna reakcja fizjologiczna, która na ten orgazm się składa. Satysfakcja jest zerojedynkowa: albo ją mam albo jej nie mam. Natomiast orgazm nie jest zero jedynkowy, orgazmów można mieć wiele. Kiedyś mówiono, że wielokrotne orgazmy to rzecz tylko dla osób z pochwą, tylko dla kobiet. W tej chwili wiemy, że wielokrotne orgazmy to również rzecz dla osób z penisem. Także jak najbardziej wielokrotne orgazmy się pojawiają – w języku seksuologii powiedziałabym, że – w przebiegu jednej reakcji seksualnej, w jednej aktywności seksualnej pojawia się wielokrotna reakcja orgazmu. W seksie bywamy bardzo ilościowi. Jak już wiemy, że było fajnie, to chcemy wiedzieć jak fajnie było. Jak ktoś już powie swojemu partnerowi czy partnerce: „Chyba miałam wielokrotny to orgazm” to partner zamiast powiedzieć: „Ooo fajnie” pyta: A ile ich było? I następnym razem zapyta: „A czy tym razem było ich więcej”. Ta presja, żeby wiedzieć jak to konkretnie wygląda? Ile tego było? Co i jak? Wielokrotny orgazm jest sprawą dla osób, które go doświadczają; najczęściej bardzo przyjemną, bardzo komfortową, ale warto mieć na uwadze to, że każdy kolejny orgazm teoretycznie jest słabszy od tego poprzedniego w przebiegu jednej reakcji seksualnej. Także kolejne są troszeczkę inne, delikatniejsze. Nie wykluczone, że każdy z nas kiedyś doświadczył takiego orgazmu, a nawet nie wie.

JK: Tak. Myślę, że warto też podkreślić to, że w seksie nie jesteśmy w pracy i to nastawienie na produktywność nie jest dla nas dobrą drogą do satysfakcjonującego życia seksualnego.

OM: Zdecydowanie. To jest bardzo ważna rzecz, bo tak jak już wcześniej wspominałam presja, zadaniowość, całe to ciśnienie. My nigdy nie idziemy do łózka sami. My zawsze idziemy z całym swoim bagażem, z całym swoim dniem i z bagażem emocjonalnym sprzed wielu, wielu lat, który potrafi się za nami ciągnąć w tej seksualności, z tym, że co się działo w pracy, w szkole, co się dzieje w domu, co się dzieje w relacji. To wszystko ma wpływ na tą seksualność, więc jeżeli coś w tej seksualności idzie nie tak to warto sobie zadać pytanie: Co tam jeszcze ze mną dzisiaj było w seksie? Jakie napięcie? Jakie emocje? Jaki rodzaj wyczerpania? Co się tam dzieje? Jaki stres? 

JK: Jak bezpiecznie spotkać się z kimś poznanym przez aplikację randkową?

OM: Nie liczyłam bym na to, że uda się nam przez Internet kogoś zweryfikować. Myślę, że to jest niemożliwe. Nie ma się co łudzić i warto sobie to powiedzieć, że idę w jedną wielką niewiadomą. Nie ważne, ile zdjęć tej osoby widziałam. Nie ważne, ile jej innych portali społecznościowych przejrzałem. Ile ma obserwujących na Instragramie, od kiedy ma konto. Nie, nie ufałabym temu. Na pewno nie liczyłabym na to, że jestem samodzielnie w stanie zweryfikować czy ktoś się posługuje prawdziwymi danymi, prawdziwym zdjęciem. Przede wszystkim trzeba poinformować bliskie osoby o tym, gdzie idziemy. Może być trudno powiedzieć rodzicom, że spotykam się z kimś przez Internet, bo rodzice reagują oczywiście: „Boże, a dlaczego? Boję się, nie idź. Nie pozwalam.” Warto przełamać tę barierę. Powiedzieć rodzicom, opiekunom, komuś dorosłemu czy opiekunom, komuś u kogo mieszkamy. Dobrze jest poinformować osobę, która ma prawo jazdy i samochód. Żeby w razie czego mogła po nas szybko przyjechać. To też jest druga rzecz. Dlaczego nie informować koleżanek czy znajomych? Bo oni zapominają, nie zauważają, że czas tak szybko leci. Inna jest granica przejmowania się i niepokoju u nastolatków czy u rówieśników, a inna u naszych rodziców. I myślę, że przede wszystkim nigdy nie spotykać się w miejscach, gdzie jesteśmy sami, gdzie ciężko jest nam uciec, gdzie jesteśmy w zamkniętym pomieszczeniu. Warto jest umówić się na takie spotkanie na otwartej przestrzeni, gdzie jest dużo ludzi, gdzie kręci się dużo osób. Jeżeli się bardzo obawiamy umówić się w takim miejscu, ta osoba ma stać w charakterystycznym miejscu, a my z pewnej odległości anonimowo możemy tę osobę podglądać, zobaczyć jak podchodzi na to miejsce, się rozgląda. Możemy poprosić, żeby napisała do nas smsa jak będzie na miejscu, a my już widzimy kto wyciąga telefon i kto w tej chwili pisze SMS-a. Widzimy, że umawialiśmy się z dwudziestoletnim młodym chłopakiem, a przychodzi nam ktoś zupełnie inny niż na zdjęciach. Wtedy niepostrzeżenie, nawet nie informując tej osoby możemy sobie odejść z tego miejsca. Pierwsza rzecz: warto się przemóc i poinformować rodzica. Druga rzecz: miejsca publiczne, miejsca otwarte, gdzie można uciec i trzecia rzecz: móc obserwować wcześniej tę osobę i móc odejść z tej randki niepostrzeżenie, bo to też jest często krępujące. Bywa tak, że jesteśmy zaniepokojeni tym, że osoba z którą się umówiliśmy nie wygląda tak jak na zdjęciach, ale nie wygląda też groźnie. Nie przyszedł jakiś taki stereotypowy facet, dwa metry na dwa metry i ubrany na czarno i podjechał furgonetką żeby nas tam zaraz zapakować i żegnaj świecie. Przyszedł ktoś kto nie wygląda tak jak nas informował. Zdjęcia były inne i my nie chcemy być na tym spotkaniu. Czujemy się oszukani. Myślę, że nie ma się co wstydzić i stresować. Można wtedy niepostrzeżenie odejść, zrezygnować z takiego spotkania. Napisać smsa, że: „Sorry, coś mi wypadło. Jednak nie dotrę.” Bo myślę, że jeżeli my czujemy się oszukani i ktoś nas oszukał w taki sposób, że wygląda inaczej to nie ma się co zmuszać do takiego spotkania, a później ignorować telefony od takiej osoby. Tylko czasami lepiej oszczędzić sobie czasu, stresu, nerwów i zawodu i z góry podziękować. Te trzy zasady bezpieczeństwa są ważne. 

JK: Co mógłby powiedzieć rodzic do takiego nastolatka, który przychodzi i mówi: Może się wybiorę na taką randkę. Wspierający rodzic. Nie ten, który mówi: Nie, absolutnie nie zgadzam się. Tylko rodzic, który wie, że to i tak się wydarzy, więc jeżeli ma się wydarzyć to niech to będzie bezpieczne. 

OM: Przede wszystkim rodzice muszą wiedzieć, że to, że my dziecku zabraniamy to nie znaczy, że to dziecko tego nie zrobi. To znaczy, że to dziecko to zrobi tylko w bardziej niebezpieczny sposób: wymykając się z domu, nie informując nikogo, nie zwracając uwagi na bezpieczeństwo. Jeżeli dziecko mówi nam coś takiego to powinniśmy się cieszyć, że mamy taką świetna relację z dzieckiem, że ono się nie boi nam powiedzieć tego, że się z kimś spotyka, gdzie się z tą osobą spotyka i wykorzystać ten moment na super psychoedukację. Tylko nie przesadzić, bo dziecko się przestraszy i powie: „O Boże, mamo” i wyjdzie. Wykorzystać ten moment na to, żeby powiedzieć: „Cieszę się, że mi o tym mówisz. To bardzo ważne. Cieszę się z tego, że możemy o tym porozmawiać. Czy Ty się boisz tego spotkania? Czy Ty się tym stresujesz?” I wykorzystać ten moment nie na to, żeby to dziecko nastraszyć tylko, żeby powiedzieć o tym jakie są możliwości. Przypomnieć, że ludzie oszukują. „Czy Ci się spodoba to spotkanie czy nie. Czy to jest pierwsze takie spotkanie, na które idziesz. OK. To powiem Ci na co należy uważać. Nie idźcie do restauracji…” Po prostu omówić różne scenariusze, powiedzieć dziecku co się może wydarzyć. Jakich rzeczy unikać. „Słuchaj. To umawiamy się w ten sposób, że napisz mi jak będziesz na miejscu. Włącz sobie lokalizację w telefonie. Nie po to, że ja będę za Wami jechać 5 metrów samochodem i Was śledzić tylko włącz, bo w razie czego, jak mi napiszesz: przyjedź to nie muszę się Ciebie pytać, gdzie jesteś i Ty nie musisz się stresować, że w sumie to nie wiesz, gdzie jesteś tylko ja mam Ciebie oznaczonego/oznaczoną na mapce. I podjadę.” Umawiamy się w ten sposób, że robimy to. Robimy tamto. Cieszyć się z tego, że dziecko nam to mówi i nie brać tego pod uwagę, że „taka relacja z internetu to masakra, Ci młodzi to nie potrafią nawiązywać relacji.” Cieszyć się po prostu, że mamy możliwość zareagować. Myślę, że gorsze są sytuacje, kiedy rodzic nie wie, a dziecko „lata po mieście” nie wiadomo, gdzie, nie wiadomo z kim i możemy się tylko wtedy stresować. Możemy sobie z tym dzieckiem zaplanować coś co leży i w jego strefie komfortu i w naszej, czyli: „Nie, nie zgadzam się, żebyś tam ze mną jechała, mamo. Bez przesady. Ale tak, zgadzam się na to, żebym miała włączony lokalizator w telefonie.” 

JK: Albo czy mogę Ci zostawić na przykład imię i numer telefonu tej osoby, z którą się spotykam?

OM: Tak. Albo na przykład: „Nie mamo. Nie chcę, żebyś do mnie dzwoniła co 5 minut, bo wiem, że masz taką tendencję, że się stresujesz i wtedy dzwonisz, ale jeżeli co godzinę nie napiszę Ci kontrolnego smsa to biorę pod uwagę, że wtedy do mnie zadzwonisz. I będziesz mnie bombardować telefonami. I to będzie nieprzyjemne.” Poszukać kompromisu po prostu. Na co, jak daleko chce rodzic ingerować w to spotkanie czy w bezpieczeństwo swojego dziecka? A na ile dziecko też na to pozwala i na ile też chce mieć tej wolności dla siebie.

JK: Czy trzech partnerów seksualnych to za dużo?

OM: Nie. Nie ma liczby partnerów, która będzie za duża, za mała. Najlepszą odpowiedzią jest, że każda liczba partnerów seksualnych jest odpowiednia, bo jest nasza. Jeżeli czuliśmy się komfortowo z tymi osobami to mamy fajne, dobre doświadczenie seksualne. Po prostu. Koniec. Kropka. Jeżeli nie czuliśmy się komfortowo z tymi osobami to mamy jakieś doświadczenie i wiemy czego możemy uniknąć, czego nie chcemy powtarzać. To jest wiedza. Nie dzieliłabym, że od tej liczby to już jest bardzo źle… Że dwucyfrowa liczba w takim wieku – absolutnie nie. Jedyne co jest tutaj ważne i co będzie ważne w każdym seksie to jest to, żeby seks był bezpieczny, zabezpieczony przed chorobami, przed wirusami, przed bakteriami, ale też przed ciążą jeżeli jej nie chcemy. To są jedyne dwie rzeczy, które powinny nad nami wisieć, bo nieważne czy my z kimś idziemy do łóżka pierwszy raz czy dwieście pierwszy raz to mamy takie same prawdopodobieństwo, że nie wyjdziemy z tego łóżka sami; że wyjdziemy z chorobą, z wirusem, z bakterią. To jest najważniejsze. Liczba partnerów nie ma tutaj nic do rzeczy. Nie ma się co tym stresować. Ludzie mówią różne rzeczy. Ludzie różne rzeczy lubią krytykować. Podpowiem, że najczęściej krytykują kobiety, osoby z pochwą. To na nas leży największa odpowiedzialność. Jak facet ma wiele partnerów czy partnerek to fajnie. “Wiadomo, że lepiej, bo jeden klucz, który otwiera wiele zamków, a jeden zamek, który daje się otwierać przez wiele kluczy.” Wszyscy znamy te głupie teksty i mity. Ale myślę, że slut-shaming i cała odpowiedzialność ciążąca na osobach z pochwą, na kobietach za liczbę partnerów to jest jakiś relikt przeszłości. Już wiemy, że i dziewczyny, i osoby z pochwą mogą mieć tyle seksu, ile chcą, z tyloma osobami, ile chcą, co faceci, co osoby z penisem. I oni też mogą mieć dużo seksu, ale mogą też go mieć mało. Mogą go nie mieć wcale. normalizujemy. Nie podchodzimy do seksu ilościowo i liczbowo. Tylko podchodźmy do niego jakościowo. Mam nadzieję, że to się kiedyś w końcu przyjmie.

JK: Zostałam zgwałcona na imprezie. Co mam zrobić?

OM: To jest bardzo trudne pytanie. Zależy. Wiemy co się powinno zrobić teoretycznie. Powinno się kogoś o tym poinformować. Powinno się poszukać pomocy. Natomiast to wcale nie jest takie proste to powiedzieć, a co dopiero zrobić. To jest bardzo trudna sytuacja, jeżeli ktoś czegoś takiego doświadczył. Co ja bym radziła? Poszukać pomocy, ale takiej pomocy, z którą my się będziemy czuli komfortowo i która nas nie zawiedzie. Teoria wygląda w ten sposób, że trzeba to zdarzenie zgłosić, trzeba coś z tym zrobić. Sprawcę/sprawczynię przemocy powinny spotkać kara. Natomiast apeluję do osób, które udzielają pomocy, osobom z doświadczeniem przemocy seksualnej, żeby wsłuchać się w potrzeby tej drugiej strony. Nie mówimy ofiary. Mówimy raczej osoby, która ma ta takie doświadczenie. Jeżeli ta osoba nie jest gotowa, nie ma siły, możliwości na to, żeby latać po komisariatach, szukać policjantki, która będzie nas przesłuchiwała – przecież mamy prawo żądać tego, żeby przesłuchiwała nas kobieta, a nie mężczyzna i aby to było w obecności psychologa – to warto jest dać tej osobie przestrzeń. Czego potrzebujesz w tej chwili? Chcesz płakać? Płacz. Chcesz się śmiać nerwowo? Śmiej się. Chcesz się wkurzać i coś zniszczyć? Zrób to. Chcesz spać? Śpij. Chcesz się najeść? Najedz się. Chcesz zadzwonić i to zgłosić? Zrobimy to. Będę z Tobą. Będę obok. Będę Cię wspierać. Jeżeli to możliwe wejdę z Tobą na to przesłuchanie. Będę, jeżeli Ty nie jesteś gotowa mówić, wołać, prosić o to, żeby to kobieta Cię przesłuchiwała, czy żeby był tam psycholog. Będę o to apelować w Twoim imieniu. Nie poinformuję nikogo bez Twojej zgody, ale zastanówmy się czy może dobrze jest poinformować Twoich rodziców/opiekunów. Czy jest bezpieczna osoba, którą możemy poinformować? Nie dlatego, że rodzic wie wszystko najlepiej tylko dlatego, że rodzic często jest w stanie zagwarantować nam dbałość o nasze prawa. Jeżeli chodzi o sytuację prawną jaką jest przesłuchanie, jeżeli chodzi o proces sądowy w przyszłości. Natomiast zdarza się tak, że są osoby, które nie decydują się na zgłoszenie takich sytuacji organom ścigania z różnych powodów. Nie ma lepszych i gorszych powodów, nie należy tych osób piętnować za to. Nie należy tym osobom mówić, że to w takim razie absurd, wymyślają sobie, skoro nie chcą tego zgłosić. Absolutnie nie. Powody są różne. Obawy są różne. Dużo się historii nasłuchałam o tym z czym potrafią się spotkać osoby zgłaszające przemoc seksualną. I mogę tylko powiedzieć tyle, że nikogo bym nie zmuszała, wiedząc z czym niektórzy muszą się borykać na tych komisariatach. Bądźmy uważni na co dana osoba jest gotowa, na co ma ochotę. Warto jest powiedzieć komuś o przemocy, żeby samemu czy samej tego nie dźwigać, bo to jest trudne doświadczenie. Podzielić się tym z kimś, żeby mieć wsparcie tej drugiej osoby i być może ta druga osoba będzie w stanie nam pomóc. Jesteśmy w trudnej sytuacji emocjonalnej i nie wpadamy na racjonalne pomysły. Może nie jesteśmy w stanie myśleć czy planować czegoś sensownego. Nie wiemy co jest w danej chwili dla nas dobre, a może ktoś będzie miał dobry, komfortowy, bezpieczny pomysł. Także, dlatego warto czasem spróbować, poinformować kogoś. 

JK: Czy jako rodzic, który słyszy taką informację, możemy na przykład zwrócić uwagę na antykoncepcję awaryjną? Zaproponować opiekę psychologa? Nie mówię, że od razu, ale powiedzieć o takiej możliwości.

OM: Tak. Jak najbardziej. Antykoncepcja awaryjna. I myślę, że nie traciłabym czasu latając po kolejnych gabinetach, po kolejnych lekarzach. Jest portal Lekarze kobietom. Tam jest spis lekarzy, którzy w danym powiecie czy w danej miejscowości, którzy nie mają podpisanej klauzuli sumienia i wypisują receptę na antykoncepcję awaryjną. Chyba, że mamy dobrego lekarza, który już wie i mamy takie doświadczenie, że on wypisuje takie recepty, bo wiemy, że oczywiście w Polsce to jest bardzo trudne. Także nie ma co latać, szukać i się stresować; nie dość, że bliska nam osoba przeżyła to co przeżyła to jeszcze teraz musi słyszeć odmowę i komentarze. Staramy się robić to sami. Polecałabym, żeby mamy brały receptę w swoim imieniu, na siebie. Często lekarz prędzej wypisze czterdziestoletniej kobiecie taką receptę niż nastolatce co jest absurdalne. Chcemy jak najszybciej uzyskać pomoc. Jeżeli chodzi o pomoc psychologa to tak, ale niczego nie róbmy za plecami swojego dziecka. Zapytajmy dziecko czy tego będzie potrzebowało i jeżeli dziecko nam mówi, że teraz nie, to mówimy: “OK, ale pamiętaj, że jeżeli tylko będziesz chciała/chciał, jeżeli pojawi się w Tobie taka potrzeba to jestem tutaj. Powiedz. Znajdę dobrą osobę. Ty nie musisz tego robić. Nie musisz się tym stresować. Podyskutujemy razem. Przedstawię Ci. Wybierzesz kogoś.” Trzeba dziecko w takiej sytuacji wyręczyć, wesprzeć. My podejmujemy działania i to my podchodzimy do sytuacji zadaniowo. 

JK: Czy przemoc seksualną możemy zgłosić po czasie, kiedy te emocje sobie poukładamy? I wtedy podejmujemy decyzję: “Tak. Chcę to zgłosić.”

OM: Tak. Jak najbardziej. Zgłoszenie przemocy seksualnej nie ma daty ważności i może się ciągnąć. Wiem, że może nastąpić przedawnienie, ale myślę, że tutaj mówimy raczej o kwestii 20-25 lat. Oczywiście zdarzają się sytuacje, że ktoś mimo upływu lat decyduje się coś zgłosić i to też jest rzecz, którą warto zrobić, być może samo wezwanie sprawcy/sprawczyni na przesłuchanie może spowodować, że uchronimy jakąś inną osobę. Albo wzbudzimy w tej osobie poczucie, że pamiętamy i wiemy, że zrobiła nam coś okropnego. I niech się teraz też pomęczy z tym. że chociażby musi się stawić na przesłuchanie, że ma za swoje. Mimo że to absolutnie nie jest wyrównanie i teraz pewnie wiele osób jak to słyszy to się puka w czoło, mówi: “Co to za wyrównanie!”, ale wiem, że są osoby, które mają taką potrzebę, żeby sprawiedliwości stało się zadość, chociażby emocjonalnej. Sprawca/sprawczyni też ma problem z powodu tego co zrobił tych 20, 30 czy 50 lat temu. Nie musimy się z tą decyzją spieszyć, dobrze jest sobie to poukładać, dać sobie te przestrzeń, pozwolić sobie na to. Natomiast jeżeli ktoś chce zgłosić coś od razu, również jak najbardziej może to zrobić. Zatroszczyłabym się o to, żeby nie zgłaszać takich rzeczy w pojedynkę, samodzielnie, żeby mieć wsparcie. Nawet jeżeli nasze wsparcie nie może z nami wejść na przesłuchanie, bo jesteśmy dorośli, żeby zaraz za drzwiami za nami czekał, żeby był, żeby mógł nam pomóc, nas wesprzeć emocjonalnie, żeby miał te głupią tabliczkę czekolady czy coś do picia. Żeby było później już bezpiecznie i komfortowo. Po prostu. 

JK: Jak odmówić seksu komuś kogo kocham?

OM: Po prostu, odmówić. Powiedzieć, że nie. Możemy podać powód, jeżeli mamy taką ochotę. Nikt nie może nas zmusić do tego, żebyśmy się tłumaczyli ze swoich autonomicznych decyzji. Nie chcemy się z tego tłumaczyć. A nie chcemy uprawiać seksu często nawet nie wiemy dlaczego. Nie i już. Nie chcemy też wymyślać, nie chcemy okłamywać. Mówimy, że nie i już. Ważne jest to, że to nie osoba odmawiająca powinna czuć dyskomfort, a osoba, która nalega mimo odmowy albo osoba, która nie czeka na świadomą zgodę, a podejmuje działania. Odmówić po prostu. Powiedzieć “nie”. Mówimy o świecie idealnym, bo w naszym świecie są z tym ogromne problemy. To “nie” powinno być wystarczające. niepowiedzenie niczego też jest niezgodą, bo nie jest wyrażeniem zgody. Kręcenie głową też jest niezgodą, mimo że nie jest nią wyrażoną słownie. Powinniśmy się koncentrować na tym czym jest świadoma zgoda, a nie na tym jak odmawiać. Zgoda to jest powiedzenie: “Tak. OK. Wyrażam zgodę. Chcę tego.” I wtedy OK możemy coś robić. Natomiast każda inna sytuacja, nic nie powiedzenie , nic nie zrobienie, odmówienie, zaprzeczenie, cokolwiek to oznacza nie. To jest odmówienie. Odmawia się łatwo. Nie musimy się tłumaczyć. Jeżeli chcemy możemy się tłumaczyć, ale musimy też brać pod uwagę, że im bardziej my się tłumaczymy tym bardziej musimy liczyć na to, że druga strona będzie próbowała zbijać te nasze argumenty i my możemy się czuć niekomfortowo. Więc czasem najlepszym rozwiązaniem jest powiedzieć po prostu: “Nie. I nie chcę się z tego tłumaczyć. Nie.” Jeżeli nie chcemy wchodzić w dyskusje albo powiedzieć “nie”, podać argument i powiedzieć, ale nie chcę nad tym dyskutować. Warto rozpoznawać jak zareaguje nasz partner/partnerka czy będzie naciskać, czy będzie dopytywać, ale też możemy wtedy wyłapać, czy dopytuje z ciekawości, z obawy czy dopytuje, bo naciska i wywiera presję. Także zobaczymy sami i same jak to wypadnie.

JK: Czy seks jest małżeńskim obowiązkiem?

OM: Nie. Absolutnie nie. Wiem skąd się to bierze, bo to już jest sprawka nie społeczna, ale religii, że takie rzeczy się nam pojawiają. Chciałabym powiedzieć, że jest coś takiego jak gwałt małżeński, gwałt w związku, gwałt narzeczeński i przemoc seksualna w relacji. Możemy kochać drugą osobę, być z nią w relacji, mieć dziecko, piątkę, szóstkę dzieci i kochać i było wszystko super, a ta osoba i tak może dokonać wobec nas przemocy seksualnej. I to nie znaczy, że my coś zrobiliśmy źle tylko to znaczy, że ta osoba dopuściła się względem nas przemocy seksualnej i ta osoba robi źle. Nie mamy obowiązków żadnych w małżeństwie. prawo pewne na nas narzuca, ale to jest kwestia również dla prawników. Natomiast seks i seksualność nie jest małżeńskim obowiązkiem. Oczywiście są kruczki prawne, które mówią o rzeczach z tym związanych. I wiemy, że w kościele katolickim seks jest obowiązkiem małżonków. Przede wszystkim dlatego że dziecko jest obowiązkiem małżonków i kościół katolicki mówi wprost: jeżeli ktoś nie chce mieć dzieci świadomie to sakrament małżeństwa jest nieważny. nie może go zawrzeć. Natomiast to jest kościół, i to jest religia i trochę bym to odsunęła na bok, bo kościół nam bruździ w tej seksualności od dawna, od bardzo dawna, bo od średniowiecza. I tak jak wtedy chodziło o to, żeby ludzie nie chorowali i nie umierali, bo się nie zabezpieczali i było brudno tak teraz to kolejny relikt przeszłości, który z nami został. Nikt nie ma w relacji żadnych obowiązków względem drugiej strony, dopóki nie chce ich mieć. Jeżeli chcemy mieć obowiązek, być szczerymi względem drugiej strony, ale rozumiem, że robimy to świadomie i sami sobie nakładamy coś takiego. Seks nie jest obowiązkiem. Nie powinien się nim stać. Bo jeżeli my się zmuszamy do seksu, to ten seks wymuszony, czyli nie ma świadomej zgody, czyli to jest przemoc seksualna. Po prostu. 

JK: Czy można uprawiać seks na pierwszej randce?

OM: Można. Jeżeli to jest seks bezpieczny, to tak. Warto się zabezpieczyć. Po pierwsze, jeżeli chodzi o ewentualną ciążę, jeżeli mówimy o relacji heteroseksualnej albo o relacji, gdzie to jest możliwe. Ale przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa, jeżeli chodzi o choroby, wirusy, bakterie i tak dalej. Często się mówi tak, że na pierwszej randce nie, bo nie znamy tej drugiej osoby… Jeżeli my tego chcemy i ta druga osoba tego chce i wyraża nam świadomą zgodę i my wyrażamy świadomą zgodę i skończyliśmy 15 lat (czyli w świetle prawa możemy uprawiać seks) jak najbardziej. W sensie, jeżeli mamy na to ochotę pewnie. Warto się zabezpieczać! Zadanie dla odważnych: weź sobie wpisz w Google jak wygląda kiła, jak wygląda chlamydia i rzeżączka, niektóre z tych bakterii atakują oczy, całe cało. Ale myślę, że warto sobie wpisać, jak wyglądają chore  narządy płciowe i genitalia: co z nich wycieka, jakie się krosty pojawiają, jak bolą, jak swędzą, co tam z nich wypływa. NJak sobie takie zdjęcia pooglądamy to się zaraz okaże, że jednak warto mieć paczkę prezerwatyw ze sobą czy chusteczek do seksu oralnego. Także zdecydowanie zabezpieczać się i proszę bardzo – można robić. 

JK: Czy można mieć orgazm bez wytrysku?

OM: Można mieć. To jest skomplikowane zagadnienie, bo wchodzimy w bardzo medyczne zagadnienia, ale jak najbardziej można mieć. Tak jak satysfakcja seksualna i orgazm to są osobne kwestie tak orgazm i wytrysk u osób z penisami to również są osobne kwestie. Najczęściej jest tak, że ejakulacja z orgazmem się na siebie nakładają albo występują ułamki sekund jedno po drugim. Tutaj kolejność może być dowolna. Natomiast są sytuacje, kiedy ten wytrysk i ten orgazm następują dłuższy czas po sobie albo jedno z nich nie występuje i takie sytuacje również się zdarzają. One się częściej mogą zdarzać w przypadku orgazmów wielokrotnych, ale nie tylko. Nie niepokoiłabym się, ale myślę, że zastanowiłabym się… Jeżeli sytuacja się powtarza, bo jeżeli to jest takie sporadyczne na przykład przy pewnym rodzaju stymulacji jest orgazm, a nie ma wytrysku albo jest wytrysk a nie ma orgazmu, bo na pewne rodzaje stymulacji osoby z penisami są bardziej lub mniej wrażliwe i takie rzeczy się dzieją. Natomiast jeżeli sytuacja jest taka cały czas bez względu na to jaki to jest seks, jaka to jest aktywność seksualna, w jaki sposób do niej dochodzi zastanowiłabym się czy nie ma tu fizykalnej trudności; na przykład z pęcherzykami nasiennymi czy z prostatą. Większość produktu ejakulacji to jest zasługa prostaty gruczołu krokowego i warto się zastanowić wtedy lub może udać się do urologa albo androloga i powiedzieć, że coś takiego się pojawia cały czas.  Nie było nigdy orgazmu z wytryskiem tylko są zawsze rozłącznie i zastanawiamy się czy wszystko jest w porządku. Możemy wtedy uzyskać uspokojenie i powiedzieć: “Tak. Wszystko jest OK. taka uroda. Tak się dzieje.” Ale może się okazać, że uratujemy sobie życie, bo nowotwór się rozwija. U młodych osób takie rzeczy się dzieją rzadko, ale dzieją się i warto właśnie pod tym kątem troszczyć się o swoje zdrowie. Jeżeli coś nas niepokoi albo wydaje nam się dziwne to zastanowić się czy tutaj nie jest sprawa do lekarza.

JK: Nie mam wcale ochoty na seks. Nie dlatego, że nie jestem gotowa, ale nie czuję takiej potrzeby. Czy to jest OK?

OM: To jest OK. Tutaj myślę, że możemy dotknąć różnych rzeczy. Mamy orientację aseksualną, o której się oczywiście jeszcze w medycznych klasyfikacjach nie mówi, ale jest to czwarta orientacja. To nie znaczy, że osoba aseksualna nie uprawia seksu, bo osoby aseksualne uprawiają seks. Mają z tego seksu satysfakcję i to jest dla nich fajne, ale może tak być, że jesteś osobą aseksualną. Może być też tak, że pojawia się pewna niechęć na seks, która nie jest dyskomfortem albo inaczej jest dla nas dyskomfortem, ale nie jest związana z brakiem gotowości. Mówimy wtedy oczywiście w klasyfikacji medycznej. Nazywa się to nieładnie, bo nazywa się to oziębłością, nie mamy ochoty na seks i jnie ma w nas tej potrzeby. Przy czym różnica między aseksualnością, a oziębłością – będę to nazywać skrótowo – jest taka, że aseksualność jest dla nas komfortowa. Nie czujemy z tym dyskomfortu. Nie ma ochoty, kropka. Natomiast w przypadku oziębłości jest nie mamy ochoty, ale chcielibyśmy ją mieć, nas to niepokoi. Bywało, że mieliśmy kiedyś ochotę, a teraz jej nie mamy.  Orientacje seksualne też mają to do siebie, że one się rozwijają i w pewnym momencie obserwujemy je bardziej niż w innym. Możliwe jest, że kiedyś wydawało nam się, że mieliśmy ochotę, a wcale jej nie mieliśmy albo kiedyś mieliśmy bardziej rozwiniętą reakcję fizykalną związaną z ochotą na seks, a w tej chwili ona się zmniejszyła. Warto się zastanowić czy to, że nie mamy tej ochoty jest dyskomfortem dla nas czy dla naszych partnerów, bo to też często pomaga nam rozróżnić, czy to jest problemowe czy to nie jest problemowe. 

JK: Czy to normalne, że fantazjuję o…? I tutaj zostawiam wolne miejsce, bo pojawiło się kilka różnych rzeczy i myślę, że każdy może tutaj wstawić coś swojego, więc może zadam to pytanie trochę inaczej. Czy jest coś nienormalnego co powinno wzbudzić uważność, ostrożność w naszych fantazjach?

OM: To zależy troszeczkę od tego o czym się fantazjuje. Ale myślę, że zaczęłabym od tego, że same fantazje nie są niczym złym. Można fantazjować nawet o przemocy seksualnej, o tym, że ktoś nam jest wobec nas przemocowy albo że my jesteśmy wobec kogoś przemocowi. Natomiast to są tylko fantazje i to jest tylko produkt naszego mózgu, jakby naszych wyobrażeń i nie ma w tym nic złego czy nic niepokojącego. To jest normalne. Natomiast powinno nas bardziej niepokoić to, jeżeli my tylko i wyłącznie fantazjując o danej rzeczy mamy ochotę na seks i tylko wtedy mamy orgazm. Tylko wtedy jesteśmy w stanie uprawiać zadowalający dla nas seks. Tak jest ze wszystkimi fantazjami, fetyszami, parafiliami, utrwalonymi wzorcami funkcjonowania seksualnego, że dopóki one są od czasu do czasu to nie ma sprawy, bo można sobie fantazjować o niebieskich migdałach raz na jakiś czas, to jest podniecające i OK. Nic się nie dzieje, ale jeżeli jak nie fantazjuję o niebieskich migdałach to nie jestem w stanie się zmusić do seksu, nie mam na niego ochoty, to wtedy to może być problemowe i tutaj nie temat jest problemem, a to że muszę to robić, żeby się coś działo. Mamy te fantazje, które wiele osób niepokoją: nekrofilia czyli fantazjowanie o śmierci, o seksie z martwą osobą, czy z ciałami; przemoc seksualna, pedofilia, zoofilia. Możemy na takie treści wpaść w Internecie. Takie rzeczy również się dzieją i jeśli to nas podnieciło my się często wystraszymy, często się tego boimy. Skupiłabym się na tym, że to się mogło wydarzyć, bo seksualność jest trochę dziwna, jest trochę pokręcona i takie rzeczy się mogą zdarzyć. Natomiast przyglądałabym się temu czy to się nam powtarza i jak często i czy kiedy nam się to nam powtarza. Najlepiej to się omawia na pedofili, bo pedofilia i czyn pedofilny to są dwie różne rzeczy. Czyn pedofilny to jest sytuacja, w której ktoś stosuje przemoc seksualną względem dziecka, względem osoby nieletniej. Natomiast pedofilia jako taka to jest tendencja do tego, że z dzieckiem jest komuś seksualnie lepiej, ale to wcale nie znaczy, że ta osoba to zrobiła temu dziecku. Wystarczy, że te fantazje się pojawiają, są utrwalone i są jakiegoś rodzaju dyskomfortem dla tej osoby. Czyli można być pedofilem, który nigdy w życiu nie skrzywdził żadnego dziecka, a można nie być pedofilem, ale skrzywdzić w życiu dziecko. I to nie jedno, ale kilka. Więc tutaj jest bardzo duże rozróżnienie i to nam troszeczkę będzie tłumaczyło ten wątek tego fantazjowania. Można fantazjować sobie o lateksie, o seksie przemocowym czy o BDSM i nigdy tego nie zrobić i to jest tylko w naszych fantazjach. Realizacja pewnych fantazji, pewnych fetyszy jest zabroniona przez prawo: pedofilia, zeofilia, przemoc seksualna, ale jeżeli tylko o tym fantazjuję to OK. Gorzej, jeżeli fantazjuje i tylko wtedy mam reakcję seksualną.

JK: Czy mogę zmienić płeć?

OM: Nie, bo płci się nie zmienia. My możemy płeć jedynie skorygować. Także odpowiedź tutaj jest przewrotna, bo nie, ale tylko ze względu na lapsus językowy ta płeć się koryguje i jak najbardziej można to zrobić. Jest to proces, który nazywamy najprościej procesem tranzycji. I procesowi tranzycji poddają się osoby, których płeć odczuwana, przeżywana, płeć psychiczna jest inna niż płeć przypisana przy urodzeniu, czyli ta płeć metrykalna. Mówiąc krótko to co mamy w metryce, w dokumentach, w dowodzie osobistym i to jak my się czujemy, jak my siebie przeżywamy, jak my funkcjonujemy to jest coś zupełnie innego. Tak będziemy mieli w przypadku transpłciowości binarnej mamy jeszcze transpłciowość niebinarną. Niebinarność to znowu jest duże pojęcie, ale najprościej mówiąc binarność to jest kobieta, mężczyzna, niebinarność wszystko poza tym. Skupia się na transpłciowości binarnej, bo to jest prostsze tak na szybko do wytłumaczenia. Korekta płci jest jak najbardziej możliwa. W Polsce ona również występuje. Jest to proces, w który zaangażowani są najczęściej lekarze i psychologowie. Jeżeli nie do końca wiemy co zrobić, jak robić, w jakiej kolejności dobrze jest udać się do psychologa/seksuologa, który specjalizuje się w pracy z osobami transpłciowymi, żeby się nie spotkać z legendami i mitami i z transfobią. Listy takich psychologów są na różnych grupach wsparcia. Warto też poszukać grup wsparcia. Na Facebooku i działają co najmniej trzy grupy, które prowadzą również spis lekarzy, psychologów i różnych zawodów wsparciowych dla osób transpłciowych. Czasem są grupy wsparcia również na żywo: Lambda, Miłość nie wyklucza, Kampania przeciwko homofobii. Taki projekt organizowała grupa Stonewall w Poznaniu. Grupy wsparcia stacjonarne, ale też grupy internetowe, gdzie można poczytać, zaznajomić się, zobaczyć: Czy to są moje odczucia? Czy faktycznie o to chodzi? Czy ja się tak czuję? Czy tego chcę? I realizować swoje szczęście, bo w tej chwili wiemy, że jedyną metodą leczenia transpłciowości jest właśnie korekta płci. Czyli jeżeli faktycznie ktoś doświadcza tej niezgodności płciowej, bo w nowych klasyfikacjach będziemy o tym mówić to jedyną metodą na poradzenie sobie z niezgodnością płciową jest proces tranzycji czyli korekta płci.

JK: A co może powiedzieć rodzic, który od swojego dziecka właśnie słyszy takie słowa: Chciałbym skorygować/ chciałabym skorygować swoją płeć? Jak może się zachować? 

OM: Cieszyć się, że ma taką relację z dzieckiem, że dziecko mu to mówi i mieć świadomość, że dla tego dzieciaka to był niezwykły stres, żeby to powiedzieć. To jest jedno z najtrudniejszych wydarzeń prawdopodobnie w jego życiu poinformować rodzica o swoich przeżyciach i wziąć pod uwagę, że nasza reakcja może być trudna. Mamy ochotę krzyczeć na dziecko, wyzwać je, nie zrozumieć tego, ale to warto powiedzieć: “Dobra. Potrzebuję trochę czasu. Zaraz wrócimy do tematu.” jeżeli mamy takie poczucie, że nie mieści nam się to w głowie. Lepiej dziecku powiedzieć: “OK, słyszę. Wróćmy do tematu.” Dać sobie czas, ale nie miesiąc czy dwa tylko dać sobie dzień, dwa, trzy na przemyślenie sprawy, na wyedukowanie się i wrócić do rozmowy z dzieckiem. Ale przede wszystkim posłuchać tego czego to dziecko potrzebuje. Dziecko prawdopodobnie będzie potrzebowało tego, żeby stosować zaimki, które są dla niego komfortowe, żeby stosować imię, które jest dla niego komfortowe. Czasem tego imienia może jeszcze nie mieć to warto się zastanowić, może spędzić taki czas, żeby poszukać nowego imienia wspólnie. To też są bardzo fajne historie, kiedy słyszę o tym, że ktoś przychodzi i podaje mi swoje imię właśnie w procesie tranzycji, które już ma i ja się pytam często o historię tego imienia od tych osób. “Aaaaa, to z mamą wymyśliliśmy” albo, “Urodziłem się dziewczynką to mam tak, ale jakbym się urodził chłopcem to rodzice planowali właśnie takie imię.” I te historie imion są często świetne. Fajnie, że rodzice w tym współuczestniczą, ale często jest tak, że rodzic mówi propozycję, a dziecko mówi: “Oo… Boże. Takie siarskie to imię, nie chcę!” I brać to pod uwagę. przestrzegać tego o co dziecko nas prosi, szanować jego ekspresję i pomóc mu na drodze do szczęścia, do leczenia. Poszukać dobrego psychologa, ale właśnie takiego, który pracuje z osobami transpłciowymi, żeby to było bezpieczne i żeby to było komfortowe. Zorientować się jak to wygląda, czego dziecko potrzebuje, bo każda tranzycja jest inna. Dziecko mówi ja chcę procesu tranzycji, ale warto zapytać: “Co przez to rozumiesz. Czy to znaczy, że Ty potrzebujesz hormonalnej terapii? Czy to znaczy, że Ty potrzebujesz operacji na klatce piersiowej? Czy to znaczy, że potrzebujesz zabiegów na twarz typu elektrolizy, bo nie chcesz mieć zarostu czy owłosienia na ciele? Czy to znaczy, że chodzi Ci o genitalia? Czy to znaczy, że chodzi Ci o narządy wewnętrzne? (w przypadku osób którym przepisano płeć żeńską przy urodzeniu).” Trzeba zapytać dziecko czego potrzebuje? Czego chce? Do czego będzie dążyć? Dziecko może nam powiedzieć: “Ale jeszcze nie wiem.” I to też jest normalne. Nie przejmować się. Raczej doedukować siebie, bo musimy mieć świadomość, że jeżeli dziecko nam to mówi to prawdopodobnie to ma wiedzę w porównaniu z nami. Wie dużo, wie bardzo dużo, wyedukowało się, dowiedziało się, było na grupie wsparcia. Jest poinformowane i my musimy teraz nadgonić tę wiedzę, dowiedzieć się o co chodzi, żeby nie dość, że rozumieć o czym mówi do nas dziecko, ale żeby zaskoczyć pozytywnie dziecko i użyć paru pojęć, które sprawią, że to dziecko zobaczy w nas sojusznika przede wszystkim swoich praw.

JK: Jak badać swoje piersi? I może rozszerzę też o badanie męskich narządów rozrodczych, bo też wydaje się to być w jednym obszarze. 

OM: Przede wszystkim badać. To jest najważniejsze. Badać często. Wydaje mi się, że najbardziej nadarzającą się ku temu okazją jest kąpiel. Ewentualnie, jeżeli ktoś nie ma tego w zwyczaju musiałby narzucić to sobie to warto raz w tygodniu zaznaczyć sobie w kalendarzu, zawiesić sobie instrukcję samobadania. Fundacja Rak&Roll jest autorem wielu instrukcji do samobadania. Badanie piersi, badanie jąder przeprowadzone  palcami. Jądro ujmujemy w dwa palce: palec wskazujący i kciuk i delikatnie tymi palcami badamy. Obracamy, sprawdzamy, dotykamy, masujemy, oglądamy czy nie pojawia się coś dziwnego. Jądro powinno być w dotyku gładkie, równe. Jedno jądro jest troszeczkę większe od drugiego, ale nie powinno boleć przede wszystkim. I takie rzeczy powinniśmy sobie sprawdzić. Tyle co mogę powiedzieć. W przypadku samobadania piersi również w ten sam sposób, czyli palcami. Najczęściej robimy w ten sposób, że palec środkowy i wskazujący dwa razem i delikatnie tę pierś dotykamy, oglądamy. Warto sobie te piersi wtedy podzielić jakby na cztery części, na ćwiarteczki i każdą z tych ćwiartek osobno dokładnie obadać, sprawdzić. Też nie powinno nic boleć. Wiadomo, że w procesie cyklu hormonalnego te piersi bywają bardziej tkliwe czy nawet lekko bolesne u niektórych osób, ale nie powinien to być duży ból. Każde zgrubienie, każdy guzek powinien nas zaniepokoić, jeżeli jest odstępstwem od normy, bo też bym chciała uczulić, bo wiele osób obawia się  i mówi: “Ale ja ciągle wszędzie mam takie guzki. Moje piersi całe są guzkowate.” Niektórzy mają więcej gruczołów w piersiach i wtedy się wydają być bardziej guzkowate. Dlatego wyłapiemy to dopiero jedynie, jeżeli badamy się regularnie, bo jeżeli my się badamy tylko raz w miesiącu i to nieregularnie tylko jak nam się przypomni to może się okazać, że ostatnio była inna, a w cyklu hormonalnym te piersi też się zmieniają. One raz będą większe. Raz będą bardziej bolesne. Raz mniej. Raz nam coś wyskoczy takiego bardziej napuchniętego, a to wszystko przez hormony. Dlatego trzeba to robić regularnie i trzeba to robić często. Zalecałabym przy kąpieli codziennie trochę pomacać, podotykać, pomasować, sprawdzić dwie – trzy minuty chociażby. Myślę, że wystarczą i właśnie podeślę link, żeby tam była instrukcja, żeby można było zobaczyć, jak to należy robić po prostu. 

JK: A jak często powinniśmy się wybierać do lekarza na badanie piersi?

OM: To znaczy myślę, że połączyłabym badanie piersi z cytatologią, ze wszystkimi badaniami profilaktycznymi. Jeżeli chodzi o osoby z pochwą, osoby z macicą do ginekologa zalecenie jest: przynajmniej raz na rok po dwudziestym piątym roku życia i po rozpoczęciu aktywności seksualnej, ale choroby różne rozwijają się mimo aktywności seksualnej i warto na te badania wybierać się częściej. Słyszałam ostatnio przejmującą historię osoby, która chodziła raz do roku na badania i wykryto jej bardzo zaawansowane stadium raka szyjki macicy. Potem usłyszałam kolejną historię o tym, że warto się jednak badać dwa razy do roku u różnych lekarzy, żeby jeden kontrolował nieświadomie tego drugiego. I myślę, że to jest najlepsza metoda, zwłaszcza jeżeli mamy takie historie w rodzinie i jesteśmy obciążeni/obciążone genetycznie, że coś takiego może się wydarzyć. Warto też drugiego lekarza sprawdzającego kontrolnego wybrać sobie troszeczkę droższego. Iść na przykład prywatnie do kogoś kto ma bardziej zaawansowany sprzęt i więcej zobaczy. Bo jednak sprzęty u naszych ginekologów, zwłaszcza jeżeli chodzi o leczenie na NFZ czy publiczne leczenie to dostęp do sprzętu może być inny niż dostęp do sprzętów w dużej klinice prywatnej, gdzie lekarz bierze za wizytę pięćset złotych. Brałabym to pod uwagę, że tu jest jednak pewien rodzaj klasizmu i nieprawidłowości społecznej. No, ale niestety, jeżeli chodzi o nasze zdrowie warto mieć to na uwadze. Tak samo w przypadku osób z penisami, jeżeli chodzi o badanie tych jąder to są często nieprzyjemne wizyty. Tak jak się kobietom mówi, że mają chodzić do ginekologów raz do roku, tak facetom się takich rzeczy nie mówi. Też po którymś roku życia mężczyzna powinien raz do roku chodzić do urologa. Do tego czasu również różne rzeczy mogą się wydarzyć. Warto się raz wybrać kontrolnie, kiedy mamy osiemnaście lat. Możemy już sami chodzić. Nie trzeba prosić rodzica o zgodę i nie musimy się tym stresować. Albo jeżeli jesteśmy rodzicem warto dziecku powiedzieć, że: “Dobra, chodź. Ufunduję Ci na osiemnastkę, czy jako drugi prezent. To nie jest przyjemne, ale ja też pójdę.” czyli tata idzie z synem na przykład, a mama idzie z córką albo mama idzie z synem czeka w poczekalni, żeby się nie stresował, żeby miał poczucie, że jest obok i gdzieś się tam troszczy i pilnuje. i tyle i zaprowadzić dziecko, pokazać, że to jest normalne. Warto dbać o swoje zdrowie po prostu. 

JK: Bardzo fajne jest to co powiedziałaś, że “na osiemnaste urodziny Ci to ufunduję”… Myślę, że to jest super dawać przykład swoim zachowaniem i dawać dziecku pozytywne wzorce już od samego początku, bo jeżeli sami nie chodzimy do lekarza, nie dbamy o nasze zdrowie to właśnie takie wzorce przekazujemy dzieciom i to jest bardzo istotne w całym tym cyklu naszych podcastów. 

OM: Tak, a ja chcę właśnie zauważyć, że dzieciaki to są rewelacyjne wykrywacze kłamstw. Kto ma dziecko to wie, że dziecka nie da się oszukać. Może czasem się da, jeżeli chodzi o świętego Mikołaja. Ale to jest jedyne kłamstwo i wróżka zębuszka. Dzieci rewelacyjnie wyczuwają fałsz, niezgodność, zwłaszcza jak są nastolatkami. A jak już mają 18 lat to wariactwo, nie ma co próbować. W sensie próbować możemy, ale tylko się zbłaźnimy przed własnym dzieckiem. Myślę, że warto mieć to na uwadze; dzieciak szybko nam wyczai, że ja mam płacić sam za swoje badania, a Ty nigdy nie chodzisz. bez sensu. Kiedy Ty ostatnio byłaś u lekarza czy byłeś u lekarza. Więc warto wiedzieć, że czym za młodu nasiąkniemy to tak będziemy funkcjonować i tak jest zdecydowanie. Jeżeli chodzi o postawy prozdrowotne również.

JK: Bardzo Ci dziękuję za nasze dzisiejsze spotkanie i za tą rozmowę.

OM: Dzięki również. Było bardzo, bardzo sympatycznie. Mam nadzieję, że ten materiał się przyda. Mam nadzieję, że może komuś pomoże.

JK: Ja jestem pewna, że się przyda i że to są bardzo wartościowe informacje. Myślę, że pojawiło się tutaj kilka informacji, które będą nowe dla wielu naszych słuchaczy i też kilka informacji, które dają takie wsparcie, które dają wiedzę jak się zachować. Nie tylko co powiedzieć, co zrobić, ale jak się zachować i to jest moim zdaniem świetne. 

OM: Dużo o seksualności mówi się, że to jest tylko nauka o seksie i pewnie tylko przychodzi jakaś pani z wibratorem i pokazuje co i jak. Z jakiś amerykańskich filmów chyba zaczepiło nam się w głowach, że to jest terapeuta seksualności. Wszyscy kojarzymy serial Sex Education gdzie mama głównego bohatera jest seksuolożką i właśnie takimi rzeczami się zajmuje. Kojarzymy ,,Poznaj moich rodziców” gdzie mama głównego bohatera również jest seksuolożką i wszędzie rzeźby penisów posiada. Nie do końca. Naszą misją jako seksuologów jest owszem normalizować seksualność, mówić o pozytywnej seksualności i mówić, że warto sobie pozwolić na tę seksualność, ale przede wszystkim edukacja prozdrowotna i edukacja prawna, jeżeli chodzi o nasze prawa i nasze obowiązki. Naszym obowiązkiem jest dopytać się drugą osobę czy możemy zanim cokolwiek zrobimy, a naszym prawem jest to, żeby mieć dobre, udane, komfortowe życie seksualne po prostu. Jest cała deklaracja praw seksualnych, zdrowia seksualnego. WHO na tym pracowało. Mamy całe deklaracje i rekomendacje do spraw zdrowia osób transpłciowych, do spraw zdrowia psychicznego osób nieheteroseksualnych i to są rzeczy, które nam deklaracja praw obywatela, deklaracja praw dziecka nam gwarantują. Znajmy swoje prawa i korzystajmy z nich po prostu.

JK: Oczywiście. Bardzo Ci dziękuję jeszcze raz. 

OM: Dziękuję również. 

Materiały dodatkowe:

Pomóż nam stworzyć drugi sezon podcastu!​
Muzyka: Secret Garden by Eugenio Mininni & Jazz 1 by Francisco Alvear | mixkit.co