Jak rozmawiać o seksualności z siedmiolatkiem?

Ile dzieci można urodzić w życiu? Co to jest homoseksualizm? Dlaczego kopnięcie w jądra tak bardzo boli?  O podpowiedzi jak rozmawiać o seksualności z siedmiolatkami poprosiłam Karolinę Piotrowską, Mamę Seksuolog. 

Karolina Piotrowska

psycholożka, seksuolożka, terapeutka. Autorka książek “Błogosławiony stan umysłu – bajki terapeutyczne dla kobiet w ciąży” oraz “Rozwój seksualny dzieci”. Twórczyni kursów online “Cud Narodzin – hipnoza do porodu” oraz “Akademia Seksualnej Mamy – zadbaj o swoje libido”. Jej celem jest odczarowanie tematu seksualności, tak, by cielesność, bliskość i intymność sprawiały radość oraz przynosiły prawdziwą przyjemność.

Pomóż nam stworzyć drugi sezon podcastu!

Jeśli chcesz wesprzeć finansowo pracę nad drugim sezonem podcastu oraz edukację seksualną w Polsce, dołącz do zbiórki!

Pytania z odcinka:

[00:02:16] Ile dzieci można urodzić w życiu?
[00:05:35] Co to jest połóg?
[00:11:21] Czy babcia może urodzić dziecko?
[00:11:37] Co to znaczy stracić dziecko?
[00:13:30] W którym miesiącu wiadomo, czy to dziewczynka czy chłopiec?
[00:15:55] Co to jest homoseksualizm?
[00:16:50] Dlaczego kopnięcie w jądra tak bardzo boli?
[00:17:17] Jak sperma dostaje się do kobiecego ciała?
[00:18:12] Co to jest współżycie seksualne?
[00:22:37] Nie chcę żeby XXX mnie dotykał. Jak powiedzieć nie?

Transkrypcja:

JK: Karolino jest mi ogromnie przyjemnie, że zgodziłaś się wziąć udział w tym odcinku i dzielisz się ze mną i z naszymi słuchaczami i słuchaczkami wiedzą i czasem. Mam dla Ciebie dziś zestaw pytań przygotowany przez rodziców siedmiolatków. A pierwsze pytanie na mojej liście brzmi: Ile dzieci można urodzić w życiu?

KP: Myślę sobie, że to jest bardzo ciekawe pytanie i gdyby mój syn przyszedł z takim pytaniem to pewnie pogadalibyśmy najpierw o tym jak to w ogóle się dzieje, że kobieta rodzi dziecko. Jest tak, że nie możemy mieć dzieci co chwilę. Każda kobieta ma swój cykl, a możliwość poczęcia dziecka jest jedna w miesiącu teoretycznie. Natomiast to też nie jest tak, że od razu po jednym dziecku możemy urodzić kolejne dziecko. Dlatego najpopularniejszą liczbą posiadanych dzieci jest między jeden, a trzy. Mniej więcej tyle potomstwa mają ludzie. Natomiast zdarzają się tacy ludzie, którzy w ogóle nie chcą mieć dzieci i decydują, że będą się zabezpieczać w czasie uprawiania seksu, żeby dzieci nie mieć. Są też rodziny, które są liczne; dzieci może być ośmioro, dziesięcioro albo i więcej. Dużo zależy od tego w jakim miejscu na świecie się żyje, jak do tego podchodzi kultura, w której jesteśmy. Akurat tutaj, gdzie mieszkamy najpopularniejszy model rodziny to są rodzice plus dwójka, trójka dzieci.

JK: Myślę, że pociągnę troszkę ten temat. Kiedy mówimy do dziecka, że organizm kobiety potrzebuje czasu, żeby dziecko stworzyć i żeby potem się zregenerować to czy możemy mu jakoś bardziej szczegółowo o tym procesie opowiedzieć? I w jakich słowach?

KP: Moje doświadczenia z siedmiolatkami, a ja już mam dwoje dzieci które przeszły ten wiek, są takie, że siedmiolatki chcą jednak specyficznych informacji i kiedy pytają to oni konkretnie wiedzą o co pytają, więc OK. Jeśli to ich zainteresuje to możemy się dopytać: „Słuchaj, a chciałbyś się dowiedzieć więcej? Czemu ta kobieta nie może mieć tych dzieci na przykład co miesiąc?” I wtedy otwiera się całe piękne spectrum rozmowy o płodności i ciąży. A z drugiej strony dobrze jest być też przygotowanym na to, że siedmiolatek powie nam: „Nie. Ja już wiem to co chciałem i nic więcej na ten moment nie chcę wiedzieć.” Istotne jest badanie granic siedmiolatka co do tego co on chce usłyszeć, bo czasami dzieci zadają pytania, bo potrzebują bardzo konkretnej informacji i wcale nie chcą więcej. Gdyby było tak, że zapytam: „Czy chcesz wiedzieć więcej? Czy do czego jest to Ci potrzebne? Czy chciałbyś się dowiedzieć o tym jak to jest w ciąży?” To wtedy jak najbardziej rozmawiamy i możemy po prostu opowiedzieć o całym cyklu rozrodczym; o tym, że kobiety mają okres, że to są te wyznaczone dni w miesiącu, kiedy kobieta może zajść w ciąże. Wtedy bardzo przydatne są wszelkiego rodzaju rysunki i atlasy anatomiczne się świetnie sprawdzają. Rodzice często szukają książek dedykowanych dla dzieci. Ich jest coraz więcej, ale tak naprawdę atlas anatomiczny jest wystarczającą lekturą.

JK: Jak możemy powiedzieć dziecku o połogu? 

KP: Wiesz to myślę, że dużo zależy. No, bo my rozmawiamy o dzieciach, które mają lat siedem. Dużo zależy od tego jak do rozmów o seksie, seksualności podchodziliśmy na wcześniejszych etapach. Bo dziecko, które ma siedem lat i z którym nikt nigdy nie rozmawiało o seksualności czy cielesności raczej nie przyjdzie i nie będzie zadawać takich pytań, bo już będzie czuło pewną granicę. Będzie czuło pewne skrępowania, więc jeśli dziecko przychodzi i zadaje pytania to my to zawsze traktujemy na zasadzie: Rodzicu zrobiłeś dobrą robotę. Twoje dziecko chce z Tobą rozmawiać. Ale też zawsze uczulam – czy to w czasie warsztatów „Jak rozmawiać z dziećmi o seksie” czy w mojej książce: ,,Rozwój seksualny dzieci” – na to, że dzieci wcale nie pytają z użyciem słów. My jako dorośli o tym zapominamy, bo za główną formę komunikacji uznajemy język, ale dziecko, które nie zna słowa połóg nie przyjdzie i nie zapyta: „A mamo, a co to jest połóg?” Ono będzie na przykład dążyło do tego, żeby więcej obcować z tą Panią, która teraz nosi takie dziwne majtki albo powie: „Co to za pielucha?” A rodzic zaraz się czerwieni. Bardzo ważne jest, żeby wyłapywać z dzieckiem te, ja to nazywam, ,,zachowania pytające”, czyli takie zachowania, które są zadaniem pytania, ale nie w sposób werbalny. Wszelkiego rodzaju podglądanie czy dążenie do obcowania z pewnymi tematami, które widzimy, że jest jakoś nasilone. To jest już pytanie. I wtedy my jako rodzice mamy prawo zacząć inicjować rozmowę na ten temat, bo często rodzice czekają na to aż to dziecko przyjdzie i zapyta. Dziecko może nigdy nie przyjść i tak wprost. Także wtedy, kiedy te dziecko na przykład próbuje się dowiedzieć co my tam dziwnego mamy w łazience? Co to tam stoi? Czy co to jest ten kubeczek menstruacyjny, którego Ty używasz albo jak wynosi ten kubeczek i stara się tym bawić to to jest moment, żeby zacząć opowiadać o cyklu kobiety i o tym jak ta nasza płodność przebiega. Jedno jest z drugim związane. I to jest grunt do tego, żeby później rozmawiać o ciąży, o porodzie i znowu o połogach. W naszym przekazie kulturowym mamy bardzo złą narrację i bardzo trudną historię. Od początku mojej pracy jestem z kobietami, które przerabiają sobie te różne historie, które słyszały. Często historie tego jak same się rodziły, które są z nimi od bardzo dawna. Często w dniu urodzin mama siada i zaczyna opowiadać, że Ty się urodziłaś to było takie i takie. I o ile ten przekaz może być przyjemny i fajny to, jeśli tam się pojawiają wstawki dotyczące tego, że to było tak strasznie bolesne i trudne doświadczenie i mnie rozrywało… To nie są informacje dla dziecka, które ma lat siedem. Dziecko, które ma lat siedem ma tendencję do wyolbrzymiania wielu rzeczy, do robienia z małej trudności bardzo dużą trudność. To jest etap rozwojowy, gdzie pojawiają się różne lęki, racjonalne i nieracjonalne. Jak rozmawiamy z siedmiolatkiem to dobrze jest mieć z tyłu głowy to w jakim momencie on jest rozwojowym i te informacje pod to dostosować. Absolutnie nie chodzi nam o to, żeby kłamać czy zatajać prawdę ale nie mówimy, że „Poród to jest straszne doświadczenie i kobieta później leży przez miesiąc i ubolewa” Mówimy, że to było dla mnie intensywne, że to jest taka rzecz, którą ja będę pamiętać do końca życia, bo jest to część takiej mojej bardzo ważnej historii. I tutaj znowu wychodzi to, że na tyle na ile my o siebie zadbamy to łatwiej jest nam później rozmawiać z dziećmi. Kiedy coś mamy same ułożone w głowie i wiemy czym to dla nas było to możemy to puścić dalej w świat nie krzywdząc nikogo tym. Jeśli ja sobie poukładam moje doświadczenia życiowe i kiedy będę wiedziała co właściwie chcę przekazać dziecku to wtedy jestem w stanie o tym opowiadać. Nawet jeśli to było coś trudnego czy nieprzyjemnego to ja to mam przepracowane i mogę o tym dalej mówić. Dziecko nie jest mi potrzebne do tego, żeby z nim to przepracowywać. I wracając już tak konkretnie do tego połogu. Takim pytaniem może być właśnie pytanie o pieluchę. To może być pytanie otwierające i jak najbardziej po pierwsze podajemy nazwę: „To nie jest, słuchaj, pielucha tylko to jest podkład poporodowy. To się tak nazywa. I kobiety po porodzie z tego korzystają, bo po porodzie leci dużo wydzieliny. To jest taka krew wymieszana z kawałkami nabłonka z macicy. Macica po dziecku, który ją rozepchało staje się znowu mniejsza i ten czas w życiu kobiety nazywamy połogiem. I ten połóg, kiedyś się mówiło, że trwa sześć tygodni. Na dzień dzisiejszy raczej wiemy, że to jest dłuższy okres. Mówi się, że właściwie rok czasu po narodzinach dziecka ciało kobiety wraca do stabilności sprzed ciąży.”

JK: Czy babcia może urodzić dziecko?

KP: Jest taki moment w życiu każdej kobiety, kiedy płodność się zatrzymuje. I ten czas nazywany jest menopauzą. I po tym okresie kobiety już nie są w stanie znowu być w ciąży.

JK: Co to znaczy stracić dziecko?

KP: I tutaj zrobiłabym znowu drobną uwagę, że to zależy trochę od tego z jakiego jesteśmy domu, czyli nasza tło nasze kulturowe i religijne będzie tutaj miało znaczenie w kontekście tego co odpowiemy naszemu dziecku. Taki zwrot się pojawia w naszym języku i jest bardzo popularny. Natomiast część ludzi pewnie będzie chciała wyjaśnić siedmiolatkowi, że mamy takie pytanie filozoficzne kiedy właściwie człowiek staje się człowiekiem i że nie ma co do tego pełnej zgody, że niektórzy mówią, że już od momentu poczęcia, a inni mówią, że dopiero w którymś momencie ciąży, a jeszcze inni mówią, że dopiero po porodzie jak może samodzielnie funkcjonować. Siedmiolatek to jest już taki człowiek, z którym można wchodzić w głębsze tematy i można pokazywać mu, że ten świat jest wielopłaszczyznowy. Czasami dziecko jest tym bardzo zainteresowane. Zwłaszcza rozmyślania filozoficzne rożnego rodzaju są bliskie siedmiolatkom, więc z tym też są czasami związane ich lęki na przykład o to czy nie zostali adoptowani. Też to jest taki okres, że dzieci są szczególnie zainteresowane tematem płodności. Ja bym pewnie odpowiedziała moim dzieciom, że kiedy mówimy, że ktoś stracił dziecko to mamy zwykle na myśli to, że w czasie ciąży płód obumarł albo przedwczesny poród i dziecko nie było w stanie żyć samodzielnie i zmarło. 

JK: W którym miesiącu ciąży wiadomo czy to dziewczynka czy chłopiec? Wydaje mi się, że to jest pytanie o płeć biologiczną, ale jeżeli uważasz, że na przykład warto już na tym etapie mówić o płci w kontekście gender , czyli płci kulturowo – społecznej to myślę, że to też będzie fajne uzupełnienie. 

KP: Tak, jak najbardziej. Myślę, że znowu to oczywiście zależy od tego jakie tło już ma dziecko i co już wie. Z moimi dziećmi, które mają siedem i dziewięć lat w tym momencie nie mam trudności z rozmową na ten temat, bo wiem, że oni mają solidną edukację seksualną za sobą i że już rozumieją pewne sprawy. Natomiast jeśli dziecko nie zna tego, że my mamy coś takiego jak płeć biologiczną, ale ta płeć jest też pewnym konstruktem i nie tyczy się tylko naszej biologii to zwykle jest tak, że wprowadzamy informację od ogółu do szczegółu. Najpierw się zajmiemy płcią biologiczną, bo zapewne o to pytało dziecko, a dopiero w dalszej części przejdziemy do rozmów o tym, że niektórzy mogą mieć ciało, które wygląda jak ciało kobiece, a jednocześnie czuć się mężczyzną albo nie czuć się ani w pełni kobietą ani w pełni mężczyzną. I siedmiolatki to są już ludzie, którzy są w stanie o tym rozmawiać i często ich to bardzo ciekawi. Jeśli zaś idzie o samo pytanie, czyli kiedy wiadomo czy to jest kobieta czy mężczyzna to tak naprawdę nasza płeć biologiczna jest zdeterminowana już w momencie poczęcia. Mamy chromosom XY albo nie. I jak najbardziej o tym możemy rozmawiać na tej zasadzie, że płeć mamy ustaloną od początku, ale my się o tym dowiadujemy zwykle dopiero w czasie badań USG, kiedy maleństwo pokaże, jak jest zbudowane. To może być w dwunastym tygodniu ciąży, ale rzadko kiedy. Zwykle to jest w okolicach połowy ciąży. Czasami kobiety mają robione wcześniej badania, które przy okazji określają jaką biologiczną płeć ma dziecko. 

JK: Co to jest homoseksualizm?

KP: Znowu bardzo to zależy od całego tła. I dziecko raczej nie zapyta wprost, chyba że usłyszy taki termin. Częstszym pytaniami będą: czy jak będę dorosły to będę mógł mieszkać z moim kolegą? A jak ja pokocham kolegę? Czy dwie koleżanki mogą ze sobą żyć? Takie pytania często nie są wprost, ale są związane z orientacją seksualną. Gdyby dziecko zapytało: Co to jest homoseksualizm? odpowiedziałabym, że to jest jedna z orientacji seksualnych, czyli to oznacza, że mężczyzna kocha mężczyznę albo kobieta kocha kobietę, czyli osoby tej samej płci czują do siebie miłość i pożądanie i chcą ze sobą być.

JK: Dlaczego kopnięcie w jądra tak bardzo boli?

KP: Pewnie powiedziałabym, po prostu że to są takie bardzo wrażliwe okolice ciała. One są bardzo mocno unerwione i też dlatego stymulacja ich jest taka przyjemna, czyli kiedy ich dotykasz, czy kiedy później w czasie zbliżeń czy seksu czy pieszczot ludzie się dotykają po narządach intymnych to jest takie przyjemne, bo tam jest bardzo wiele zakończeń nerwowych.

JK: Jak sperma dostaje się do kobiecego ciała?

KP: I tutaj dochodzimy do obalania takiego przekazu, który często dzieciom jest mówiony w okolicach czwartego, piątego roku życia, kiedy dzieci pytają: Skąd się biorą dzieci? I wtedy często rodzice zaczynają im opowiadać o takim poziomie komórkowym, czyli że jest taki plemniczek i on tam do tego jajeczka, tak? Totalnie pomijają ten etap wcześniejszy, że Ci ludzie uprawiają seks, więc jeśli my wcześniej nie będziemy się bali po prostu słowa seks i powiemy, że ludzie uprawiają seks to to pytanie pewnie nie padnie. Natomiast gdyby padło to po prostu odpowiadamy: Ludzie uprawiają seks i wtedy sperma dostaje się do dróg rodnych kobiety i stamtąd trafia dalej w okolice jajeczka. 

JK: Co to jest współżycie seksualne?

KP: Znowu bardzo skomplikowany termin i domyślam się, że mało powszechny wśród dzieci. Dzieci będą używać raczej terminów bardziej potocznych, z którymi się gdzieś napotkają, więc nie zdziwimy się, jeśli dziecko przyjdzie i na przykład będzie przez jakiś czas zawstydzone. Będziemy widzieli, że coś je tam gnębi i na przykład powie, że: „A ja usłyszałem, że ktoś mówił: J***c. Co to znaczy? Albo, że ktoś kogoś ru**” Dzieci w tym wieku wiedzą, że są takie określenia, takie słowa, których się raczej nie powtarza. A jednocześnie są bardzo ciekawe jakie mają znaczenie. To my jako rodzice zdecydujemy, czy my chcemy, żeby nasze dziecko zrozumiało co się dzieje, czy chcemy, żeby tego absolutnie nigdy nie mówiło, nie używało. I spuszczamy na to zasłonę milczenia. Gdyby się pojawiły jakieś wulgarne określenia, z którymi dziecko się spotka to wtedy możemy powiedzieć, że to ludzie w taki sposób używając brzydkich słów, których uznajemy, nie używamy zwykle mówiąc o współżyciu. Wtedy może paść pytanie: „Co to jest te współżycie?” Zwykle jak ludzie mówią o współżyciu to mają na myśli uprawianie seksu. I znowu dziecko może się zapytać: „Dobra, ale co to właściwie ten seks?” Tutaj dochodzimy do tego jak rodzic rozumie seks i seksualność, bo często to jest tak, że my za seks uznajemy samą penetrację i jak pada słowo seks to nam się to kojarzy po prostu z penetracją. Natomiast w seksuologii zdecydowanie częściej staramy się to zmiękczać, a raczej dawać szersze znaczenie dla seksu, czyli że seksem nie jest tylko penetracja tylko seksem jest intymne zbliżenie dwójki ludzi, zwykle dwójki, którzy chcą sobie sprawiać przyjemność, którzy chcą ze sobą być w taki wyjątkowy, szczególny sposób.

JK: A czy przy takim pytaniu można powiedzieć, że na przykład wtedy – może nie na etapie siedmiolatka, bo to już jest starsze dziecko, ale wcześniej – że to jest na przykład, kiedy dorośli się przytulają na golasa na przykład?

KP: I czy to jest pełna definicja seksu?

JK: Wiadomo, że nie jest.

KP: OK, więc to znowu zależy od tego czy my mamy w sobie taką zgodę na to, żeby pewne rzeczy zatajać czy jednak chcemy być w prawdzie i chcemy, żeby nasze dziecko usłyszało to, co naprawdę jest ten seks. I jednocześnie mierząc się czasami z tym, że może nam brakować słów, że to może być dla nas dyskomfortowe, żeby rozmawiać o tym. Dlatego tak ważne jest to przemyślenie sobie tego wcześniej czy ten seks to naprawdę jest takie przytulanie się na golasa? OK. Może on bywa na golasa, ale nie zawsze i chyba jak tak zaczynamy o tym myśleć to dla większości ludzi najważniejsze jest to, że to jest taki wyjątkowy i bliski kontakt i że w tym kontakcie zwykle biorą udział nasze intymne części ciała. I że tam są pieszczoty. Tych naszych intymnych prywatnych części i to też warto moim zdaniem przekazywać dzieciom właśnie dlatego, że to nadaje znaczenie dla tej intymności. Często rodzice bardzo chcą opowiadać swoim dzieciom o tym jak się nie dać skrzywdzić. Często pierwsze pytanie jakie zadaje się seksuologom: Co zrobić, żeby on się umiał/ona umiała się ochronić przed złym dotykiem. Natomiast dzieci nie mają zrozumienia tego między innymi dlatego, że nie mają jeszcze takich granic cielesności, ale też nie rozumieją tego co to znaczy te intymne i prywatne, więc wtedy, kiedy my zaczynamy to wplatać w ten kontekst, że to jest używane do seksu, a seksu nie uprawiamy z każdym tylko z wyjątkowymi dla nas ludźmi to dziecko ma szansę zrozumieć na czym ta intymność polega.

JK: Nie chcę, żeby Jacek – powiedzmy, że to jest imię kolegi ze szkoły – mnie dotykał. Jak mu powiedzieć ,,Nie”? 

KP: Masz prawo powiedzieć głośno i wyraźnie ,,Nie” kiedy tylko widzisz, że Jacek próbuje Cię dotknąć. Jeśli to nie zadziała – idź i szukaj wsparcia. Możesz krzyczeć, możesz wystawiać ręce, możesz się obronić. To jest znowu temat na osobny odcinek, bo to się tyczy autonomii i stawiania granic. I jeśli my chcemy, żeby dziecko umiało się obronić tak naprawdę to my jako rodzice musimy szanować jego granice. I to się zaczyna bardzo wcześnie. Ten moment, kiedy dziecko zaczyna ujawniać granice to jest ten brzydko nazywany ,,bunt dwulatka” kiedy dziecko tak naprawdę zaczyna doświadczać swojej autonomii i zaczyna widzieć to, że ono ma prawo chcieć czegoś innego. Jeśli my jako rodzice ciśniemy dziecko, że wcale nie ma ciała i musisz zrobić po mojemu. I zawsze ma być tak jak ja każę. Albo jak łaskoczemy dziecko nawet jak ono powie: „Stop!” Albo jak zmuszamy do dawania buziaczków babci czy cioci. Dziecko nie będzie miało w sobie poczucia, że ma prawo zdecydować co się dzieje z jego ciałem. Natomiast jeśli od początku wychowujemy je z uważnością na to i z poszanowaniem granic to wtedy rzeczywiście dziecko ma taką naturalną zdolność do mówienia o tym, że nie chce, to nie dla mnie, nie czuję tego. I często takie pytania nawet nie padają tylko może dojść do tego, że zostaniemy wezwani do szkoły, bo dziecko się po prostu broniło, tak? Że nie pozwoliło się dotknąć. I to znowu są te sytuacje, kiedy rodzic musi trochę wybierać co jest istotniejsze. Zwykle stajemy po stronie naszego dziecka wtedy: ono przecież miało prawo nie dać się dotknąć.

JK: OK. Bardzo Ci dziękuje za Twój czas, za zaangażowanie. Miłego dnia. 

KP: Tobie również. Trzymaj się. 

JK: Na razie. Papa. 



Pomóż nam stworzyć drugi sezon podcastu!​
Muzyka: Secret Garden by Eugenio Mininni & Jazz 1 by Francisco Alvear | mixkit.co