Jak rozmawiać o seksualności z piętnastolatkiem?

Pedagożkę Kamilę Raczyńską-Chomyn poprosiłam, aby odpowiedziała na pytania piętnastolatków o pierwszy raz, antykoncepcję, świadomą zgodę. 

Kamila Raczyńska – Chomyn

z wykształcenia pedagożka resocjalizacyjna, która już na studiach rozpoczęła trwający dekadę wolontariat w Grupie Edukatorów Seksualnych Ponton. Ukończyła Szkołę Warsztatu i Treningu Psychologicznego INTRA, a następnie podyplomowe Wychowanie Seksualne na Uniwersytecie Warszawskim. Przez kolejnych 13 lat pracowała jako pedagożka i/lub nauczycielka wychowania do życia w rodzinie w szkołach gimnazjalnych oraz ponadgimnazjalnych, prowadziła szkolenia i warsztaty dla dzieci, młodzieży, kadry pedagogicznej oraz rodziców w całej Polsce. Pracowała też w Telefonie Zaufania dla Dzieci i Młodzieży, w feministycznych organizacjach pozarządowych i wielu innych NGO. Zawsze wokół tematu zdrowia, seksualności, przeciwdziałania przemocy wobec mniejszości i grup wykluczonych społecznie. 

W 2013 roku zaczęła bardziej skupiać się na pracy z ciałem. Obecnie zajmuje się edukacją seksualną i menstruacyjną, wspiera kobiety w okresie okołoporodowym, pracuje z kobietami z doświadczeniem traumy, kończy pisać książkę na temat zjawiska slut-shamingu, prowadzi fanpage projektu Dobre Ciało.

Pomóż nam stworzyć drugi sezon podcastu!

Jeśli chcesz wesprzeć finansowo pracę nad drugim sezonem podcastu oraz edukację seksualną w Polsce, dołącz do zbiórki!

Pytania z odcinka:

[00:02:44] Czy dobrze robię decydując się na pierwszy raz?
[00:06:26] Kiedy jest dobry moment na pierwszy raz?
[00:07:43] Co mam zrobić jeśli mój chłopak/dziewczyna chce to zrobić, a ja nie jestem pewny/a?
[00:08:54] Jak powinien wyglądać pierwszy raz?
[00:10:37] Jak się przygotować do pierwszego razu?
[00:13:51] Jak świadomy rodzic może wesprzeć dziecko w pierwszym razie?
[00:26:36] Czy pierwszy raz boli?
[00:30:24] Jaką pozycję najlepiej wybrać na pierwszy raz?
[00:33:54] Ile miałaś/eś lat kiedy przeżyłaś/eś swój pierwszy raz?
[00:38:18] Jak nie zajść w ciążę? – metody antykoncepcji
[00:49:58] Co zrobić kiedy pęknie prezerwatywa?
[00:51:49] Co to jest antykoncepcja po stosunku (antykoncepcja awaryjna)? Czy lekarz może odmówić wypisania tabletki dzień po?
[00:59:14] Co to jest świadoma zgoda?
[01:02:28] Co to jest stealthing?
[01:09:48] Co to jest seks analny?
[01:19:13] Co to jest petting?
[01:21:09] Co to jest minetka?
[01:21:24] Co to jest rimming?
[01:23:09] Jakie infekcje są przenoszone droga płciową?
[01:29:56] Czy moja pochwa może być za luźna?

Transkrypcja:

JK: Dzień dobry Kamilo, bardzo miło mi Cię gościć w naszym podcaście. Mam wrażenie, że bycie piętnastolatkiem to jest przełomowy moment, kiedy przestajemy traktować nastolatki jako dzieci, a zaczynamy jako młodych dorosłych. To też pokazuje moja lista pytań, która jest dziś wyjątkowo długa! Nie przedłużam więc: Czy dobrze robię decydując się na pierwszy raz? 

KRC: Tak, to jest pytanie, które nauczycielka wychowania do życia w rodzinie naprawdę czasem słyszała. Zawsze odpowiadałam z kilku punktów widzenia i tutaj też tak odpowiem. Zacznę od najmniej ciekawego dla młodzieży, ale najważniejszego dla nas to znaczy, że jest coś takiego w Polsce jak wiek zgody czy też wiek przyzwolenia. Jest to odgórnie przez kodeks karny oznaczony moment życia, w którym w ogóle kontakt seksualny jest legalny. Od tego trzeba zacząć, od tego trzeba wyjść. Ponieważ ani ja jako nauczycielka, ani my tutaj jako osoby, które nagrywają ten podcast nie możemy przecież zachęcać kogokolwiek do łamania prawa, zwłaszcza w tak newralgicznym miejscu, więc powiedzmy to najpierw bardzo jasno i wyraźnie: wiek zgody czy też wiek przyzwolenia w Polsce to jest ukończony piętnasty rok życia. Zarówno u dziewczyny, jak i u chłopaka. Jeżeli osoba, z którą rozmawiamy ma ukończony piętnasty rok życia możemy przejść do kolejnych aspektów tego pytania, czyli do gotowości emocjonalnej, psychicznej i relacyjnej do tego, żeby podjąć współżycie. I po pierwsze warto zadać pytanie takiej osobie: czy w ogóle czuje się gotowa? Miewam takie podejrzenie, że jeżeli ktoś zaczyna o to pytać to znaczy, że nie czuje się gotów czy gotowa. To znaczy, że musi mieć potwierdzenie z zewnątrz, że to już, a skoro musi mieć potwierdzenie z zewnątrz, to znaczy, że nie ma tej pewności wewnątrz. A skoro nie ma tej pewności wewnątrz to znaczy, że może to nie jest najlepszy moment, żeby rozpoczynać współżycie. I warto też wprowadzić taką kategorię – to nie jest nazwa wymyślona przeze mnie, ale ja ją staram się też promować – drabiny bliskości, drabiny ze szczeblami. I te szczeble nie są tutaj bez powodu, ponieważ jednak między pełną abstynencją i byciem dzieciakiem, który nawet nie ma uruchomionego myślenia o seksualności, a kontaktem seksualnym mija masa czasu. To są dwa punkty od siebie oddalone o lata świetlne, tak naprawdę. Mamy tę metaforę drabiny i szczebli, żeby tłumaczyć młodej osobie, że warto wcześniej przejść wszystkie te szczeble (a nie przeskakiwać) zanim się dojdzie do seksualnej bliskości. Jak się domyślacie te poprzednie szczeble to jest każdy inny rodzaj bliskości: trzymanie się za ręce, całowanie, dotykanie się, w pewnym momencie dojdzie petting czy heavy petting. Nie mamy niestety odpowiednika po polsku na to określenie. Na pewno w tej drabinie bliskości znajdują się rozmowy: o antykoncepcji, o emocjach, o ewentualnych obawach, o zdrowiu, o wierności bądź jej braku. Jak widzicie tutaj jest masa takich etapów do przejścia zanim warto sięgnąć po crème de la crème, czyli współżycie, o które pyta młoda osoba. 

JK: Kiedy jest dobry moment na pierwszy raz? 

KRC: Kiedy jest dobry moment na pierwszy raz? Dobry moment na pierwszy raz jest wtedy, kiedy obie osoby czują się na niego gotowe (tutaj wchodzi nam kategoria konsensualności czy też świadomej zgody, o której też jeszcze powiem). Dobry moment jest wtedy, kiedy mamy – powtórzę – ukończone 15 lat minimum. Dobry moment jest wtedy, kiedy w tej relacji nie ma szantażu emocjonalnego, gdy jest za to bliskość, intymność, poczucie bezpieczeństwa i przede wszystkim świadomość po obu stronach, że w każdym momencie możemy się z tej czynności wycofać. I tutaj będę to zaznaczała, ponieważ z mojego doświadczenia zawodowego wynika, że obie płcie: zarówno chłopcy, jak i dziewczyny mają często taką obawę, że jak już się sytuacja rozkręci i stanie się poważna to nie można powiedzieć „stop”. Nawet jeżeli poczujemy opór, dyskomfort, lęk, niepokój. Wtedy, niestety, bardzo często dochodzi do takich inicjacji, które są koniec końców wymuszone. Nawet niekoniecznie przez drugą stronę, ale przez nas samych. Dobry moment jest więc też wtedy, kiedy obie osoby bez względu na płeć czują, że ta relacja jest na tyle bezpieczna, że mogą stawiać granice, być asertywnym i wycofać się w dowolnym momencie. 

JK: Co mam zrobić, jeżeli mój chłopak lub dziewczyna chce to zrobić, ale ja nie jestem pewny lub pewna? 

KRC: Znowu wracamy do tematu asertywności i stawiania granic, ale na pewno przede wszystkim powiedzieć: „Nie jestem pewny/Nie jestem pewna” Nazywanie tych emocji po imieniu jest szalenie ważne. I trzeba zdać sobie sprawę, że też przymus, a nawet przemoc ma bardzo różne oblicza i my często, gdy słyszymy hasło, że dana aktywność seksualna była wymuszona wyobrażamy sobie sytuację jawnej przemocy podczas, gdy tak naprawdę często mogła być ona po prostu wymuszona, wymanipulowana, wyszantażowana. W takiej sytuacji nie mówimy o świadomej zgodzie. Dlatego, jeżeli Twój partner, partnerka nalega, męczy, szantażuje to to jest jasny moment, żeby powiedzieć, że nie jesteśmy gotowi/gotowe. Jeżeli te szantaże się nasilają to ja bym się obawiała, że ta przemoc będzie eskalowała w przyszłości; że to już jest czerwona flaga pokazująca nam, że nasze pierwsze nie albo nie jestem pewny/pewna zostało uszanowane. 

JK: Jak powinien wyglądać pierwszy raz? 

KRC: A jakbyś chciał albo chciała, żeby wyglądał? Przede wszystkim powinien być bezpieczny. Kiedy mówię bezpieczeństwo, mam na myśli antykoncepcja i do tego jeszcze przejdziemy. Ale ja bym bardzo chciała też, żeby młode osoby nie sugerowały się tym wszystkim co jest pokazywane często w popkulturze i mass mediach, a zastanowiły się pojedynczo, a później w parze jakby chciały, żeby ten pierwszy raz wyglądał. Można sobie wymyślić jakieś minimum, którego potrzebujemy do komfortu. Dla mnie osobiście – jak się nad tym zastanawiam już jako osoba aktywa seksualnie – to jest to, że ma być ciepło, sucho, wygodnie i dużo czasu. I mówię o tym dlatego, że młode osoby często podejmują tę aktywność seksualną w chaotycznych sytuacjach, niekoniecznie we własnym domu. A jeśli we własnym domu to mają mało czasu, bo za chwilę rodzice wrócą. Ustalenie między sobą takiego minimum, którego potrzebujemy do komfortu może być pomocne. No i później spróbowanie dopasowania sytuacji, którą mamy do tego minimum, którego potrzebujemy. No i na pewno dobrze by było, a wręcz nawet konieczne by było, żeby obie osoby biorące udział w tym pierwszym razie były trzeźwe. Mam tu na myśli, żeby nie były pod wpływem alkoholu, substancji psychoaktywnych, dopalaczy, marihuany, czegokolwiek co może zmienić ich świadomość, bo wtedy jest znacznie trudniej, a czasem wręcz jest niemożliwe uzyskanie świadomej zgody. 

JK: Jak się przygotować do pierwszego razu? 

KRC: Jak się przygotować do pierwszego razu? Możemy sobie to rozbić na kilka odpowiedzi. Z jednej strony przygotowaniem będzie zadbanie o antykoncepcję – jeżeli zamierzam współżyć pierwszy raz, to bardzo chce nie zajść w ciążę. A jeżeli jestem chłopakiem to bardzo chcę, żeby moja partnerka nie zaszła w ciążę. Jeżeli nie jest możliwe pójście do ginekologa (z różnych przyczyn, o których będziemy jeszcze mówić) to taka para już wcześniej może pomyśleć o tym, żeby mieć ze sobą prezerwatywę, czyli najłatwiej dostępną metodę antykoncepcji (po którą nawet nie muszą iść do apteki, jeśli na przykład w danej miejscowości jest tylko jedna apteka, bo tak się zdarza) Przygotowaniem się będzie na pewno rozmowa, wcześniej ustalenie tego minimum komfortu, o którym mówiłam. Przygotowaniem będzie też zadbanie o higienę. Kiedy wiemy, że kontakt seksualny ma się odbyć to dobrze jest się po prostu umyć, ładnie pachnieć. Wcale nie mam na myśli tego, że obowiązkiem jest na przykład depilacja, czyli eliminowanie owłosienia łonowego. Owłosienie łonowe, ani pachowe nie ma nic wspólnego z czystością lub brudem. Nie ma żadnego obowiązku, żeby się depilować przed pierwszym razem ani przed każdym kolejnym. Natomiast o higienę warto zadbać. Warto by było omówić wcześniej co, jeśli wszystko pójdzie nie tak? To znaczy: a co, jeśli pęknie nam prezerwatywa? Czy mamy plan B? Co jeśli chłopak nie będzie miał erekcji? Bo to jest częsty stres młodych chłopaków. Co jeśli dziewczyna poczuje, że boli ją i chce przerwać? Co jeśli poplamimy prześcieradło/pościel krwią? Co się może, ale nie musi zdarzyć. Co jeśli wcześniej wrócą rodzice? Czy w ogóle jesteśmy gotowi na taką rozmowę i konfrontację? Co jeśli po pierwszym współżyciu będzie mi się spóźniała miesiączka? Co bardzo często ma miejsce i nie ma nic wspólnego z ciążą. Bardziej ze stresem, napięciem, emocjami. Ale wyobrażacie sobie, że młode osoby wpadają w totalną panikę, że jednak doszło do zapłodnienia i dziewczyna jest w ciąży. Więc takie „Co jeśli?” warto sobie omówić, żeby nic nas po prostu nie zaskoczyło, a podczas seksu może nas zaskoczyć masa rzeczy. Powiem taką rzecz, którą osobiście bardzo lubię powtarzać. Uważam, że jest ważna dla osób w każdym wieku. To znaczy warto też mieć gotowość na to, że seks nie będzie na super poważnie. To znaczy podczas seksu nasze ciała wydają różne dźwięki. To mogą być jakieś chlupotania, klaskania, ocieranie się skórą, ciało o ciało. To może być bąk, którego ktoś puści znienacka. To może być uderzenie głową w łóżko, od którego nie wiemy, czy się zaśmiać, czy przerywać, bo wszystko zaczyna mieć wymiar komiczny. To się zdarza ludziom w każdym wieku. Filmy rzadko to pokazują, więc jeżeli jest się młodą osobą to też warto się przygotować na to i uzbroić trochę w poczucie humoru. To się bardzo przydaje. 

JK: Chciałabym, żebyśmy sobie teraz obie wyobraziły taki idealny świat, w którym dziecko przychodzi do rodzica i mówi: Mamo, tato. Zdecydowałam, że chcę przeżyć swój pierwszy raz z moim wybrankiem. I w tym idealnym świecie rodzice nie reagują paniką i chęcią zakazywania. Co taki świadomy rodzic może zrobić? Jak może swoją pociechę wesprzeć w tym ważnym momencie w życiu? Nie twierdzę, że pierwszy seks jest jakiś odmieniający świat. Natomiast z perspektywy nowych przeżyć, poznawania siebie jest to ważna rzecz. 

KRC: Tak. Ważna. Piękna. W Twoich notatkach jest takie pytanie: Ile miałaś lat, kiedy przeżyłeś swój pierwszy raz? Mogę od razu chyba o tym opowiedzieć. Ja miałam ukończone 16 lat, czyli to było pod koniec pierwszej klasy liceum. I to był mój chłopiec, z którym byłam kilka miesięcy i moja mama go oczywiście znała, a on znał moją mamę, ja znałam jego rodziców. Z pewnością warto, żeby rodzic (jeżeli jest taka możliwość) jednak znał tę osobę, w której jego dziecko jest zakochane. Powiedziałam mojej mamie, że planujemy pierwszy seks, że to jest chciana interakcja i moja mama zareagowała bardzo fajnie. Powiedziała, że przede wszystkim właśnie zadbamy o antykoncepcję i zabrała mnie do ginekolożki. To była lekarka, która potem prowadziła mnie przez następne chyba 10, jak nie 15 lat. Czułam się bardzo bezpiecznie, bo moja mama zrobiła porządny research wśród swoich znajomych, żeby się dowiedzieć do kogo mnie zaprowadzić na pierwszy raz, żebym nie miała traumy i to też polecam rodzicom. Czasem jest tak, że dziewczynka wcześniej już była u ginekologa dziecięcego, bo różne rzeczy z tymi dziewczęcymi cipkami w dzieciństwie się dzieją. Natomiast ja akurat miałam tak, że to była moja totalna inicjacja ginekologiczna. Warto zadać sobie trud i się zorientować kto bada bardzo delikatnie, kto bada bardzo taktownie. Można też – i tutaj ważna informacja dla rodziców, bo może o tym nie wiedzą – jeżeli Wasza córka by chciała, żebyście weszli z nią do gabinetu to jest taka możliwość. Ale też nie ma takiego obowiązku. Nie pamiętam, jak my to rozegrałyśmy. Wydaje mi się, że moja mama została na zewnątrz, ale poszła ze mną do lekarza. To było dla mnie bardzo istotne. I antykoncepcja hormonalna wtedy, czyli tabletki zostały mi przepisane co było też dla mnie bardzo istotne. Nie miałam wtedy własnych pieniędzy, więc kupowała mi je mama na początku. To też taka informacja dla rodziców, że muszą sobie zdawać sprawę, że ich dzieci mogą nie mieć po prostu pieniędzy swoich własnych na antykoncepcję. Co jeszcze? Moja mama w tamtym czasie zadała bardzo sensowne pytanie, które też polecam: Czy właśnie myśleliście/myślałaś o tym jakbyś chciała, żeby to wyglądało? Gdzie byście chcieli ten seks uprawiać? Miejsce, czas, żeby było na spokojnie. Dla mnie było ważne i miałam możliwość, żeby moja inicjacja seksualna się odbyła w moim rodzinnym mieszkaniu. To też było dla mnie bardzo wspierające i fajne, ponieważ moja mama dała mi taką możliwość i po prostu zostawiła mi w wybranym czasie na który się umówiłyśmy mieszkanie wolne i puste na wiele, wiele godzin. Tak, żebyśmy mieli też czas dla siebie. Istotne było dla mnie to, co zrobiła moja mama po powrocie do domu. Nie było dla niej stuprocentowo jasne, co się wydarzyło, bo przecież ja mogłam się wycofać, mój partner mógł się wycofać, różne rzeczy się mogły wydarzyć. Natomiast wiedziała, że coś ważnego się mogło wydarzyć i ona zupełnie nie naciskała na to, żebym cokolwiek jej opowiadała. Dała mi sygnał, że „jeżeli chcesz porozmawiać to jestem”. Natomiast nie wbiła we mnie oceniającego spojrzenia, nie zadała mi pytań typu: „A na pewno założył prezerwatywę?” albo „A na pewno pamiętałaś, żeby wziąć pigułkę?” Nie wchodziła w ogóle w moją intymność, w żadnej mierze. To co chciałam to jej powiedziałam i to było dla nas obu bardzo ważne. Odpowiedziała na wszystkie moje pytania, które okazało się, że mam po inicjacji i ja też faktycznie byłam tą osobą, która z emocji, z napięcia dość długo nie dostawałam miesiączki. Mimo tego, że seks był zabezpieczony. I oczywiście wpadłam w panikę, że mimo tabletek i dbania o antykoncepcję zaszłam w ciążę. I to też było szalenie ważne, że ja mogłam to powiedzieć mojej mamie. Bo sobie nawet nie wyobrażam poziomu stresu szesnastolatki, która jest przekonana, że jest w ciąży: właśnie się zaczęły wakacje między pierwszą, a drugą klasą liceum, a ona jest święcie przekonana, że to koniec świata, bo na pewno jest w ciąży. Więc mam nadzieję, że postawa mojej mamy, zainspirowała przynajmniej część z słuchaczy/słuchaczek. Natomiast ja nie mam brata, nie mam syna. Nie mam takiego zamodelowanego zachowania wobec syna, który przychodzi do rodzica i mówi, że zakochał się i chciałby przeżyć swój pierwszy raz ze swoją dziewczyną. Na pewno bym powiedziała o tym, że żeby się nie krępował, nie wstydził, nie bał, jeżeli wydarzą się jakieś problemy z erekcją, bo to jest absolutnie naturalne. Dorośli faceci średnio to znoszą, a dla młodego chłopaka bardzo często to jest szalenie stresujący moment: kiedy bardzo chce odbyć stosunek, ale nie może, bo nie ma erekcji. Mogę sobie dać rękę uciąć, że oglądał wcześniej pornografię, bo wszelkie statystyki wskazują, że piętnastolatek przynajmniej jeden film porno kiedykolwiek widział, więc jeżeli to była jego główna edukacja seksualna to on może nawet nie wiedzieć o tym, że emocje, stres i napięcie wpływają na potencję, bo mógł mu nikt tego nie powiedzieć. I może być dla niego bardzo stresujące. 

JK: Bardzo Ci dziękuję za podzielenie się Twoją historią, bo ja jestem zupełnie z drugiej strony tego spektrum reakcji rodziców i myślę, że ważne tutaj jest żeby powiedzieć i podkreślić jak duży wpływ ta reakcja rodziców na informację o seksie może mieć na przyszłe życie dzieci. Nie musi, ale może mieć. U mnie to wyglądało zupełnie inaczej i do tej pory się wciąż mierzę z tymi emocjami, które się wtedy pojawiły. Pomimo, że minęła od tego czasu ponad dekada. 

KRC: Tak, takie rzeczy się pamięta. Ja też oczywiście pamiętam i dla mnie to jest cudowne jak moja mama się zachowała i każdy moment mojego życia seksualnego mogłam z nią omówić jako dziewczynka i nastolatka. I daje mi to ogromne poczucie bezpieczeństwa w relacjach teraz. 

JK: I w relacji z rodzicem – domyślam się – że to jest moment, który bardzo może zbliżyć albo bardzo oddalić. W moim przypadku to jest jeden z takich momentów, który mnie z moimi rodzicami bardzo, bardzo oddalił. Czy możesz powiedzieć z Twojego doświadczenia jako pedagoga jakie konsekwencje ma/może mieć dla relacji, dla wzajemnego zaufania między dzieckiem a rodzicem ta negatywna reakcja rodzica? To zabranianie, próba przejęcia kontroli nad tym ważnym aspektem dziecięcej, młodzieżowej intymności?

KRC: Wiesz co, pięknie to powiedziałaś, że to jest próba przejęcia kontroli nad rodzącą się nastoletnią intymnością. Dla mnie to jest taki sygnał, że rodzic kompletnie nie jest gotowy na to, że dziecko ma swój własny świat i przestrzeń, że jest autonomiczną jednostką, więc wyobrażam sobie, że po pierwsze takie dziecko, które poczuło, że ten jego obszar ma być kontrolowany – nigdy więcej niczego nie powie. Przede wszystkim, a to jest bardzo niebezpieczne – ponieważ nawet jeżeli nie będziemy już tutaj po raz enty straszyć tą ciążą – to przecież różne inne rzeczy się mogą wydarzyć, kiedy osoba zaczyna być aktywna seksualnie. Choćby infekcje przenoszone drogą płciową, z którymi trzeba iść do lekarza. Młoda osoba sama nie pójdzie do lekarza. W związku z tym jako rodzic, który jest za mocno kontrolujący albo który zareaguje negatywnie na informację, że dziecko planuje rozpoczęcie współżycia tak naprawdę odcinamy sobie możliwość, żeby pomóc mu, jeżeli zachoruje czy też zakazi się jakąś infekcją przenoszoną drogą płciową. Musimy sobie zdać sprawę, że to dziecko wtedy będzie skazane na czekanie do 18 roku życia, czyli nawet 3 lata, żeby pójść samodzielnie do lekarza. To są na przykład 3 lata z kiłą. Wyobrażacie to sobie? To jest w ogóle niepojęte, że takie rzeczy wciąż mają miejsce, a mają. Paradoksalnie taki rodzic, który tak bardzo chciał mieć kontrolę nad tą strefą intymną swojego dziecka przestaje ją mieć w ogóle. Dziecko i tak rozpocznie współżycie prawdopodobnie i nic nam o tym nie powie. I przy tym pierwszym razie zakazi się jakąś infekcją przenoszoną drogą płciową. Nic nam o tym nie powie. I nie będziemy wiedzieć przez kolejne lata, że ono jest chore. To jest jedna z takich negatywnych konsekwencji. Ciężko mi sobie wyobrazić, że w przyszłości taka osoba będzie skora do opowiadania o ewentualnej, potencjalnej przemocy, która ją spotkała, bo jeżeli rodzic powiedział: „Nie. Nie możesz. Nie zgadzam się…” albo mówią gorsze rzeczy! W gabinecie najczęściej słyszę, że jeżeli była negatywna reakcja ze strony matki (pracuję tylko z kobietami, więc kobiety rozmawiały o tym z matkami) – aż muszę wziąć głęboki wdech zanim to zacytuję – to najczęściej matki mówią rzeczy w stylu: „Nie spodziewałam się, że wyrośnie mi taka puszczalska.”, „Ja dla Ciebie całe życie poświęciłam, a Ty idziesz i rozkładasz nogi.” Jeżeli kiedykolwiek takiej dziewczynie, młodej kobiecie stanie się krzywda, zostanie napadnięta czy zgwałcona ona nie powie o tym swojej matce. A jeśli nie powie o tym swojej matce to jednocześnie prawdopodobnie nie pójdzie na policję i nie zgłosi ataku, nie pójdzie do psychologa, żeby poradzić sobie z ewentualną traumą. Rodzicowi się wydawało, że będzie miał pełną kontrolę nad dzieckiem, a może się okazać, że to dziecko zataiło zarówno przemoc seksualną, która je spotkała, jak i niepokoje związane ze zdrowiem seksualnym. Czyli oddalamy się w sposób dramatyczny od siebie. 

JK: Mogę jeszcze dodać, że ten pierwszy raz wiąże się z dużymi emocjami i kiedy jeszcze spotyka nas taka negatywna reakcja ze strony rodziców to potem ten seks się przestaje nam kojarzyć z czymś dobrym, z czymś pozytywnym. Nawet jeżeli jesteśmy w dobrej, w wspierającej, kochającej relacji, nie spotka nas żadna przemoc, nie spotka nas nic złego tak naprawdę oprócz tej negatywnej reakcji to seks za każdym razem będzie nam się kojarzył źle. I to jest coś z czym dziecko idzie w świat i z czym potem samo musi sobie radzić. Ewentualnie z pomocą psychologa. A taka jedna rozmowa wspierająca z rodzicem – bo umówmy się, że nie musi się nam to podobać jako rodzicowi, natomiast to jest decyzja dziecka, bo to jest jego ciało – może uchronić nasze dziecko przed wieloma trudnymi emocjami, wieloma trudnymi rozmowami i pozwolić mu po prostu cieszyć się zwykłym, codziennym życiem, bliskością i relacją. 

KRC: To jest coś co wraca zawsze. Dzieci i nastolatki/nastolatkowie są istotami seksualnymi i my musimy sobie zdać z tego sprawę. I to jest nasza rzecz, dorosłych i rodziców, żeby przyjąć do wiadomości, że ich dziecko wyrastające w nastolatka/nastolatkę jest, zawsze było i będzie istotą seksualną. 

JK: Uważam, że jest to ważna myśl w kontekście całego naszego podcastu, żeby o tym pamiętać na każdym etapie rozwoju dziecka: od samego początku. Jeśli przychodzimy z tą myślą po raz pierwszy, kiedy dziecko ma 13 lat to może być naprawdę trudno się pogodzić. Wracam teraz do mojej listy pytań. Czy pierwszy raz boli? 

KRC: Ten ból pierwszego razu to jest jeden z bardziej popularnych mitów i on często wynika z niezrozumienia tego jak jesteśmy zbudowane my kobiety, dziewczęta i z mitów dotyczących błony dziewiczej, czyli hymenu. Generalnie najprostsza odpowiedź jest taka, że żaden seks ani pierwszy, ani żaden kolejny boleć nie powinien. O ile tego nie chcemy. To już jest zupełnie inna historia, bo są osoby, które czerpią przyjemność z łączenia bólu z rozkoszą, ale to nie o tym teraz. Jeżeli pierwszy raz boli to może oznaczać dla dziewczyny, że jest napięta, że jej mięśnie są napięte, że jej pochwa nie bardzo chce wpuścić penis do środka. Jest to tak naprawdę rozmowa o tym, że być może gra wstępna była za krótka, czyli znowuż wracamy do tych podstawowych warunków, które warto spełnić kiedy chcemy się z kimś kochać wszystko jedno czy pierwszy, czy kolejny raz: czas, bo jeżeli para się spieszy to nie ma odpowiedniej długości gry wstępnej. To oznacza, że wejście do pochwy dziewczyny, kobiety nie nawilży się optymalnie, że będzie czuła bardziej tarcie zamiast poślizg i wtedy stosunek seksualny może być dla niej bolesny. I warto tym młodym dziewczynom mówić, że nie musi je boleć, żeby nie zagryzały zębów i czekały aż to wszystko minie, żeby mieć już ten pierwszy raz za sobą tylko żeby słuchały sygnałów płynących z ich ciała. Wagina – jeżeli się zaciska – to komunikuje coś ważnego. I warto tej waginy wysłuchać. Jak się jej nie słucha to niestety nasze dorosłe pacjentki trafiają w przyszłości do gabinetu z bolesnymi stosunkami. 

JK: A czy ból może się pojawić też u chłopca, mężczyzny? 

KRC: Chłopca nie powinna penetracja boleć. Tak jak chłopca nie powinna boleć masturbacja. Jeżeli pojawia się stulejka, czyli taka sytuacja, że nie jest w stanie ściągnąć napletka do końca to znaczy, że coś zostało we wcześniejszym etapie jego rozwoju – niestety powiem to słowo – zaniedbane przez rodziców, którzy się nim opiekowali. Warto też stworzyć na tyle bezpieczną atmosferę między synem, a rodzicami, żeby on mógł w razie czego powiedzieć matce albo ojcu, że podczas masturbacji albo prób penetracji czuł ból, ponieważ ze stulejką trzeba pójść do lekarza, bo ten dyskomfort jest do zniwelowania podczas jednego prostego zabiegu w znieczuleniu miejscowym. Znowu powtórzę, chłopiec nie pójdzie sam do lekarza. On musi pójść z opiekunem prawnym, więc teraz wyobraźcie sobie Państwo, że piętnastolatek próbuje podjąć współżycie albo się masturbuje. Czuje ból. Za Chiny ludowe nie pójdzie powiedzieć tego swoim rodzicom, bo prędzej umrze ze wstydu zanim wygłosi zdanie: „Podczas masturbacji czuję ból”. Będzie się męczył z tym bólem przez następne 3 lata, albo i dłużej. Mówię o minimum, aż osiągnie wiek pełnoletni i sam jako osiemnastolatek będzie mógł pójść do lekarza. Ale z dużym prawdopodobieństwem nawet wtedy nie będzie chciał pójść, bo nadal się będzie wstydził; nawet lekarzowi nie będzie potrafił powiedzieć co mu się dzieje. A dlatego my też zawsze w gabinecie fizjoterapii powtarzamy, że współżycie czy analne, czy waginalne, czy oralne nie powinno być bolesne dla żadnej ze stron. 

JK: Jaką pozycję wybrać na pierwszy raz? 

KRC: Wygodną. 

JK: A jaka to może być wygodna?

KRC: Jeszcze jak mnie uczono to zawsze powtarzano, że pozycja tak zwana misjonarska, czyli kiedy osoba z pochwą leży na plecach rozluźniona, zrelaksowana jest najbardziej optymalną. Pewnie faktycznie tak jest, bo kanał pochwy faktycznie się ustawia tak, że ta penetracja jest taka swobodna, naturalna? Nie wiem, jak to powiedzieć. Wygodna po prostu. Można podłożyć pod plecy sobie poduszkę, żeby jeszcze bardziej się kanał pochwy ustawiał pod bardziej naturalnym do penetracji kątem. Jest tu też wątek kontaktu wzrokowego; kiedy jesteśmy w pozycji misjonarskiej to jest możliwość całowania się, dotykania się, ale też zwrócenia uwagę na mimikę, bo to może być bardzo ważne, żeby zobaczyć jak dana osoba wygląda, czy było przyjemnie i dobrze, czy jednak wygląda tak jak by ją coś bolało. Natomiast wyobrażam sobie, że pary mogą chcieć kochać się na milion różnych sposobów, bo pamiętajmy również o tym, że przecież inicjację seksualną nie przechodzą tylko na przykład pełnosprawne osoby. Przecież któraś z tych osób może być niepełnosprawna. Może być na wózku. Może nie mieć kończyny. Może mieć tak zaawansowaną skoliozę, że nie położy się wygodnie na plecach tylko trzeba ją na boku położyć, podeprzeć poduszkami. Dlatego mówię o wygodnej pozycji. Może na przykład się okazać, znam takie historie z opowieści, że para się decydowała na inicjację waginalną tak, że dziewczyna była na górze, dlatego że czuła, że może sterować wtedy bardziej penetracją, ponieważ to jej ruch tempo. A przecież jakbyśmy zadały takie pytanie pierwszej osobie z brzegu, to raczej nikt inny by nie wpadł na to, bo pozycja na jeźdźca nie jest tą pozycją, która mam się kojarzy jako pierwszy typ do inicjacji seksualnej, a jednak! Natomiast to co bym ewentualnie odradzała to wszelkie pozycje od tyłu, kiedy to dziewczyna jest odwrócona plecami i ma pośladki w górze wypięte, ponieważ wtedy z reguły penetracja jest dość głęboka. To jest inny kąt wchodzenia penisa do pochwy i kobiety nawet, które współżyją regularnie zdarza się, że odbierają tę pozycję, tę penetrację jako bolesną. Zwłaszcza pod koniec cyklu, kiedy są tuż przed miesiączką, bo szyjka macicy jest trochę niżej. I one po prostu czują fizycznie uderzanie penisa w szyjkę macicy. Ale więc może nie dokładajmy sobie dodatkowego takiego potencjalnego bodźca bólowego i uważałabym na pozycję, w której dziewczyna – owszem – jest na plecach i partner na niej, ale ona ma swoje nogi zarzucone jemu na ramiona. Albo stopy opiera mu na ramiona albo na klatkę piersiową (jest tak bardziej w scyzoryk złożona). Uważałabym na tę pozycję, bo one są też rekomendowane do głębokiej penetracji. I tu znowu może być ból spowodowany uderzeniem w szyjkę macicy. Więc wygodnie, z poduszkami, popodpierani jak książęta, maharadże. Ma być naprawdę, naprawdę wygodnie. 

JK: Ile miałaś lat lub miałeś lat, kiedy przeżyłeś/przeżyłaś swój pierwszy raz? Nie chodzi mi o Twój konkretnie pierwszy raz, ale chciałabym Cię zapytać bardziej o to jakie emocje się mogą pojawić w rodzicu związane z tym pytaniem? Bo tutaj dziecko wchodzi w intymność rodzica, co w naszej kulturze nie jest oczywistością, powiedziałabym, a myślę, że to jest też takie pytanie, które pozwala nam poznać naszych rodziców lepiej i zauważyć, że oni też są normalnymi ludźmi i biorąc pod uwagę, że jesteśmy my na świecie no to możemy bezpieczne zakładać, że nasi rodzice również uprawiają seks. 

KRC: W ogóle aktywność seksualna rodziców dla dziecka to jest tak trudny temat, zwłaszcza nastoletniego dziecka. Myślę, że to może być trudne dla rodzica usłyszeć to pytanie, a z drugiej strony jest szansa, że to pytanie właśnie, jeżeli rodzic rozmawiał wcześniej z dzieckiem o różnych rzeczach dotyczących ciała, zdrowia reprodukcyjnego, dojrzewania, to pytanie mógł już usłyszeć wcześniej. Bo dziewczyna mogła zadać matce pytanie: „A ile Ty miałaś lat, kiedy dostałaś miesiączkę? A ile Ty miałaś lat, kiedy kupiono Ci pierwszy stanik? A ile Ty miałaś lat, mama, jak się pierwszy raz zakochałaś?” To nie są pytania, które się wydają zupełnie odklejone od rzeczywistości. Bardzo bym chciała, żeby chłopcy też mogli zadawać takie pytania swoim ojcom dotyczące ciała, dojrzewania: „Ile Ty miałeś lat, kiedy zacząłeś się golić? A ile Ty miałeś lat, kiedy Twoi rodzice Ci pozwolili pojechać pierwszy raz pod namiot samodzielnie na wakacje?” Naprawdę tych pytań jest masa, więc jeżeli one się nie pojawiły wcześniej i tych rozmów nie było w ogóle wcześniej to trochę nie wierzę, że dziecko zada nagle takie pytanie o współżycie. To się po prostu nie pojawi, bo dziecko czuje, że nie ma w ogóle pola do tej rozmowy. Natomiast jeżeli te wszystkie poprzednie pytania się wydarzyły, a dziecko dostało na nie odpowiedź no to jest to po prostu jedno z kilku pytań, więc gdybym była rodzicem nastolatka, który mi zadaje takie pytanie to szczerze mówiąc poczułabym pewnie wzruszenie i tkliwość. Bo to znaczy, że dużo fajnych rozmów wcześniej się musiało między nami odbyć, skoro ta młoda osoba, która wyrasta tu pod moim dachem i w niczym już nie przypomina tego bąbelka, którego miałam na piersi, zadaje mi to pytanie. Odpowiadałabym szczerze, z pewnością nie kłamałabym. Odpowiadałabym szczerze też, jeżeli miałabym takie przemyślenie, że to było na przykład za wcześnie dla mnie. Że owszem ja miałam powiedzmy tam 16 czy 15, ale uważam, że nie byłam gotowa. I mieć gotowość na kontynuację, bo dziecko zada pytanie, ale dlaczego? Skąd wiedziałaś, że nie jesteś gotowa? Albo skąd wiedziałaś właśnie, że jesteś gotowa? Postawiłabym na szczerość. Myślę sobie, że ważny jest, chociaż tutaj chyba wśród tych pytań tego nie było, ale ja to powiem, że my cały czas jak mówimy pierwszy raz i inicjacja seksualna to mamy na myśli ten stosunek waginalny, heteroseksualny, tak? A przecież po pierwsze nasze dziecko może nie być osobą heteroseksualną. Weźmy to pod uwagę, więc ono może też pytać o seks z osobą tej samej płci i to też warto, żeby dziecko od nas usłyszało. Że seks i seksualność to nie jest tylko penetracja pochwy penisem. Że to jest masa innych rzeczy, które się mogą wydarzyć, a więc to też możemy tak naprawdę takie pytanie rozbić naszemu dziecku na kilka odpowiedzi. A bo to znowuż jest cofnięcie się do tego tematu drabiny bliskości. Miałam tyle i tyle lat, kiedy się pierwszy raz zakochałam, ale z tym chłopcem się jeszcze nie całowałam, bo to było zakochanie platoniczne. Z pierwszym chłopcem się całowałam, kiedy miałam tyle i tyle lat, a z nim się skończyło tylko na całowaniu, bo nie czułam się gotowa. Następnie działy się takie i takie rzeczy, żeby pokazać, że to był proces, a nie z dziecka, które nic, w ogóle nie zauważało, że ludzie mają płcie i nie było niczym zainteresowane nagle – skończyłem 15 lat, odbyłem stosunek seksualny. Tak to się nie dzieje, a w każdym razie nie powinno. 

JK: Jak nie zajść w ciążę? 

KRC: Haha. Nie uprawiać seksu. 

JK: Tak. 

KRC: No tak. 

JK: No tak, tak. Śmieję się po prostu, bo w kontekście naszych ostatnich wydarzeń w Polsce między naszymi znajomymi przyjaciółmi o różnych światopoglądach, odbywają się takie rozmowy. I ja jestem naprawdę w szoku, że ludzi w moim wieku muszę uświadamiać, że nawet łączenie różnych metod antykoncepcji nie daje stuprocentowej pewności. Jeszcze co ciekawe, że nie wiem, dlaczego, ale wydaje mi się, że żyją w idealnym świecie, że seks uprawia się tylko po to, żeby mieć dzieci, a nie z żadnych innych powodów. I stąd mój uśmiech. 

KRC: Tak, tak. My nagle w tej dobie rozmowy o dostępie do legalnej aborcji nagle się okazało, że pół Polski to w ogóle nigdy nie uprawiało stosunku przerywanego. Mmmm… absolutnie. Nigdy nie uprawiało seksu w takiej namiętności i szale, że nie założyli prezerwatywy. Absolutnie nie. Nagle wszyscy jesteśmy tacy bardzo correct… Drodzy Państwo: jeżeli nie chcemy zajść w ciążę to po pierwsze nie uprawiamy seksu w ogóle. A po drugie też, jeżeli na przykład uprawiamy petting, czyli taką wzajemną masturbację no to też musielibyśmy z niej zrezygnować, a na pewno z tego heavy pettingu uprawianego nago z takim ryzykiem, że nasienie się dostanie gdzieś w okolice waginy. Dlatego, że naprawdę nie ma metody antykoncepcji, która da nam stuprocentową pewność, że nie zajdziemy w ciążę. Natomiast łączenie tych metod może zawieść. Więc jeżeli chcemy mieć stuprocentową pewność musimy mieć 100% abstynencji. 

JK: Ale wróćmy do pytania jak można powiedzieć dziecku o antykoncepcji? 

KRC: Cudownie można powiedzieć dziecku o antykoncepcji. Można sobie odpalić stronę Grupy Ponton, gdzie znajdziecie zakładkę, która się nazywa Wiedza. I jak w nią klikniecie to rozwinie się mnogość różnych zakładek i tam się znajdzie, między innymi, zakładka „Antykoncepcja” I nauczycie się stamtąd bardzo ciekawych, konkretnych rzeczy na temat metod zapobiegania ciąży. Część z tych metod się też pokrywa z metodami, które chronią nas przed infekcjami przenoszonymi drogą płciową. Natomiast to co najłatwiej jest powiedzieć to po prostu powiedzieć, że antykoncepcja jest to zbiór metod i środków mających zapobiec ciąży. I tych metod i środków jest masa. Ja sobie je tutaj spisałam, żeby nie musieć mówić z głowy i mieć pewność, że się nie pomylę. Natomiast to co jest też ważne to to, żeby powiedzieć – być może nasi słuchacze mają sami prawo tego nie wiedzieć, ponieważ kiedyś uważano, że tak zwane metody naturalne albo inaczej mówiliśmy na nie potocznie za naszych czasów „kalendarzyk małżeński”, więc to już sugerowało, że możemy tylko w małżeństwie stosować metody naturalne, a tak naprawdę mówimy na nie objawowo-termiczne – nie są metodami antykoncepcji. WHO je za takie nie uważa. Lekarze już je za takie nie uważają. Metody objawowo-termiczne są naturalnymi metodami planowania rodziny. Ponieważ mają za małą skuteczność, żeby nazwać je antykoncepcyjnymi, Jeżeli pyta nas młoda osoba o to jak nie zajść w ciążę, jak nie zrobić dziecka to przede wszystkim warto powiedzieć o prezerwatywach. Jest to antykoncepcja mechaniczna najłatwiej dostępna. W sumie najtańsza, chociaż gdybyśmy zakładali uprawianie seksu codziennie przez 30 dni i sobie porównali wydatek na prezerwatywy z wydatkiem na listek tabletek antykoncepcyjnych to już by nie wyszła nam jako najtańsza. Ale generalnie jest to najłatwiej dostępna i najłatwiej tańsza metoda antykoncepcyjna, dostępna w sklepach dla kobiet i mężczyzn. Zarówno dziewczyna jak i chłopak może pójść kupić prezerwatywę. Możemy oczywiście powiedzieć o prezerwatywach kobiecych (waginalnych), ale je jest znacznie trudniej dostać. Mam wrażenie, że albo przez Internet z zagranicy albo są dostępne w sex shopach. A te z kolei nie są dostępne dla osoby poniżej 18 roku życia, więc w zasadzie osoba między piętnastym, a osiemnastym rokiem życia nie bardzo ma dostęp do prezerwatyw kobiecych. Ta metoda jest o tyle ważna dla młodej osoby i dla każdej osoby, ponieważ chroni też, przynajmniej przed częścią, infekcji przenoszonych drogą płciową. To jest bardzo istotne, jeżeli osoba, która współżyje ale nie ma stałego partnera/partnerki, albo nie jest pewna czy osoba partnerska jest zdrowa. Drugą najbardziej popularną metodą jest antykoncepcja hormonalna, czyli tabletki antykoncepcyjne jedno- i dwuskładnikowe bądź plastry antykoncepcyjne. Za tymi drugimi nastolatki raczej nie przepadają, bo je po prostu widać; na przykład jak ćwiczą na wf i obawiam się, że w polskiej szkole mogłyby niestety się nasłuchać różnych niefajnych rzeczy. Są też inne metody np. wkładka wewnątrzmaciczna, potocznie nazywana spiralą antykoncepcyjną. Jeżeli chodzi o polskie warunki wciąż niestety jest tak, że lekarze najczęściej nie chcą zakładać wkładki wewnątrzmacicznej osobie, która nie rodziła. Ale ten opór – przepraszam że to powiem, jeśli słuchają nas osoby z wykształceniem medycznym – ten opór wynika z niewiedzy, ponieważ nie ma żadnych przeciwskazań, żeby te mniejsze w rozmiarze wkładki zakładać do macicy dziewczętom/kobietom, które nigdy nie rodziły. Mało tego są już kraje, które zaczynają wprowadzać taką – nie wiem czy można tak powiedzieć – politykę, że jeżeli nastolatka zaczyna być aktywna seksualnie w okolicy piętnastego, szesnastego roku życia, a – możemy ustalić – będzie chciała zajść w ciążę (o ile w ogóle) za co najmniej 10 lat, w okolicy 25/26 roku życia to znacznie lepiej jest taką młodą kobietę przez te 10 lat mieć na antykoncepcji wewnątrzmacicznej, czyli na spirali niż 10 lat jej podawać hormony. Więc są kraje, np. Wielka Brytania jest chyba takim krajem, gdzie prędzej aktywnej seksualnie nastolatce lekarz założy spiralę niż przepisze jej hormony. I bardzo dobrze. Bo jest coraz więcej badań pokazujących, że antykoncepcja hormonalna wpływa na przykład na rozwój mózgu młodej osoby, ale też – to są najświeższe badania – nawet wpływa negatywnie na nasz mikrobiom jelitowy. W okresie dojrzewania, kiedy nasz cały organizm się rozwija nasza mikrobiota, czyli flora bakteryjna w jelitach stanowi bardzo ważny element naszego zdrowia. Niestety antykoncepcja hormonalna podobno ma na nią negatywny wpływ.

JK: Myślę, że to jest cenna informacja i temat do śledzenia, zarówno dla rodziców jak i młodych ludzi. Powiedziałaś o prezerwatywach zarówno dla mężczyzn, jak i dla kobiet. Dla osób z penisami i osób z waginami. Powiedziałaś o antykoncepcji hormonalnej, czyli krążki, czyli plastry, czyli pigułki. Czy coś jeszcze? 

KRC: Z najbardziej dostępnych mamy też chemiczne metody: plemnikobójcze żele, pianki, globulki, kremy, czopki, gąbki nasączane substancją plemnikobójczą. Nie jestem ich wielką zwolenniczką z kilku przyczyn. Po pierwsze sama jestem alergiczką straszną i po prostu na samą myśl o dodatkowej chemicznej substancji w mojej waginie już mam gęsią skórkę, bo po prostu często te produkty mogą uczulać, zwłaszcza młode dziewczyny z tego względu, że flora bakteryjna w pochwie i w ogóle śluzówka pochwy w okolicy piętnastego roku życia wciąż nie jest tak rozwinięta, jak u dojrzałej kobiety. Jest znacznie łatwiej o infekcję, o zatarcia, o suchość pochwy, więc jak sobie jeszcze dowalimy tam substancji chemicznej plemnikobójczej to już w ogóle się może zrobić bardzo nieprzyjemny stan zapalny. Inna sprawa jest taka, że je trzeba zaaplikować na pewien określony czas przed współżyciem, a więc to wymaga, niezbyt zbieżnego z temperamentem piętnastolatka, planowania: za dwie godziny spotykamy się na seks, idź, włóż do pochwy tę gąbkę nasączoną płynem plemnikobójczym. Więc to się raczej nie wydarzy, a też wiem, że młode osoby, ale dorosłe osoby też się uskarżają na to, kiedy włoży się do pochwy globulkę czy czopek, który jest plemnikobójczy i on się rozpuści (tak jak ma się rozpuścić pod wpływem temperatury ciała) to przy zmianie pozycji z leżenia na plecach na np. jeźdźca albo po prostu wstanie to wszystko się z niej wyleje. Więc po pierwsze ludzie się boją, że to osłabi działanie tej antykoncepcji, skoro 3/4 wypłynęło z pochwy, po drugie wszystko jest ubrudzone. Pojawia się dyskomfort wynikający z substancji wydostającej się z pochwy. I ja to totalnie rozumiem. 

JK: Ja też to totalnie rozumiem. Tym bardziej, że mówimy o tym, żeby do higieny stref intymnych używać jak najbardziej delikatnych, naturalnych środków, a z drugiej strony jako metodę antykoncepcji mamy coś tak bardzo chemicznego. 

KRC: Ja mam jakiś opór w ogóle przed wkładaniem rzeczy do pochwy, które nie mają się tam znaleźć. Więc raczej minimalizujmy tę liczbę rzeczy, które wkładamy do pochwy. Muszę też dodać, że nie są metodą antykoncepcji takie działania jak: stosunek przerywany. Stosunek przerywany to jest taka sytuacja, w której mężczyzna albo chłopak wyciąga penis z pochwy partnerki tuż przed wytryskiem. Najczęściej ten wytrysk ma wtedy miejsce albo gdzieś na jej ciało albo na pościel czy w dłoń. Natomiast to nie jest metoda antykoncepcji. Podobnie metodą antykoncepcji nie będzie współżycie podczas miesiączki, które też jest lubiane właśnie dlatego, że ludziom się wydaje, że nie zajdą w ciążę. Jest to bzdura. Metodą antykoncepcji nie są naturalne metody planowania rodziny, czyli tak zwane kalendarzyki, obserwacja śluzu szyjkowego. I zastanawiam się co jeszcze młodzież myśli, że jest metodą antykoncepcji, ale nie jest. Bo seks analny często jest za taki uważany, ale do seksu analnego sobie jeszcze dojdziemy. Natomiast jako ciekawostkę powiem, że ze starych badań profesora Izdebskiego wynika, że mniej więcej 1/3 populacji Polski pochodzi ze stosunku przerywanego. Więc drodzy Państwo nie jest to metoda antykoncepcji w ogóle. 

JK: Co zrobić, kiedy pęknie prezerwatywa? 

KRC: Nie wpadać w panikę. To po pierwsze. To się zdarza. Prezerwatywy niestety pękają albo się zsuwają czasem, dlatego przede wszystkim bardzo ważne jest, żeby się zapoznać z ulotką, przećwiczyć sobie wcześniej to zakładanie, zdejmowanie prezerwatywy. To może się wydawać śmieszne, ale naprawdę, jeżeli chłopak ma taką możliwość, bo i tak się na przykład masturbuje, więc i tak ma kontakt ze swoim penisem we wzwodzie to niech popróbuje na sobie, w samotności zakładanie i zdejmowanie prezerwatywy albo nawet zmasturbowanie się do tej prezerwatywy i próbę zdjęcia jej w taki sposób, żeby nic się nie wylało. Nikt tego nie umie na początku. Naprawdę. Póki nie popróbujemy to nie będziemy tego umieć. A w momencie, kiedy wszystko się dzieje z partnerką, ręce się trzęsą z emocji, jest ciemno, jest podniecenie, ręce są śliskie od potu, od lubrykantu, od wydzielin ciała zacznie trudniej to zrobić. Więc warto, żeby chłopcy ćwiczyli. Natomiast i tak może się zdarzyć dorosłej, nawet doświadczonej osobie, że prezerwatywa pęknie lub się zsunie, więc przede wszystkim musimy wyjąć z pochwy kobiety/dziewczyny. Może to zrobić sama. Może to zrobić chłopak. I jeżeli jednak doszło do wytrysku w pochwie z tą pękniętą bądź zsuniętą prezerwatywą to jeszcze nie wpadajmy w panikę, że będzie ciąża ponieważ jeszcze mamy taką metodę antykoncepcji, o której celowo wcześniej nie powiedziałam, czyli antykoncepcję awaryjną. Inaczej mówimy na nią antykoncepcja po stosunku, postkoitalna albo pigułka po, czy też tabletka po. Chyba tak jest najlepiej rozpoznawalna przez młodzież. Czyli to jest taka antykoncepcja, którą możemy zażyć, jeśli doszło do stosunku, doszło do wytrysku i boimy się, że będzie z tego ciąża. 

JK: Czy możesz troszkę więcej o antykoncepcji po, opowiedzieć? 

KRC: Mogę, dlatego, że mało o niej wiemy. W tym sensie, że w Polsce mało się wciąż o niej wie i bardzo często ludzie mówią, że to jest to samo co pigułka poronna czy też tabletka wczesnoporonna, więc od razu wyjdę od tego, że nie jest to prawda. To są dwie zupełnie różne substancje. I dwa zupełnie różne leki. Antykoncepcja hormonalna to jest antykoncepcja jak sama nazwa wskazuje z hormonów, która ma sprawić, że one działają dwojako. Po pierwsze opóźni nam owulację, jeżeli jeszcze w niej nie jesteśmy. To znaczy, jeżeli jest taka sytuacja, że stosunek miał miejsce w pierwszej fazie cyklu to trochę nam rozregulowuje cykl niestety. Druga bardzo ważna rzecz jest taka, że zagęści nasz śluz szyjkowy. To oznacza tyle, że nawet jeżeli w tej owulacji byłyśmy albo jesteśmy tuż po i nasz śluz szyjkowy jest miły i przyjemny dla plemników – czyli to jest ten śluz tak zwany płodny i wygląda trochę jak białko jaja kurzego był – to po zażyciu antykoncepcji po stosunku on się zagęści i będzie fizyczną blokadą zamykającą szyjkę macicy i uniemożliwiającą czy też utrudniającą plemnikom dostanie się do jajeczka, do szyjki macicy. I mamy w Polsce.w zasadzie dwa produkty: Escapelle i Elllaone. One się różnią tym, że Escapelle można przyjąć do 72 godzin po niezabezpieczonym stosunku, żeby była skuteczna. Oczywiście, jeżeli szybciej ją przyjmujemy tym lepiej. A Elllaone nawet do 120 godzin. To jest naprawdę bardzo dużo. Więc mamy czas na to, żeby panika opadła. Mamy czas na to, żeby udać się do lekarza. Mamy czas na to, żeby udać się do apteki wykupić receptę i wziąć lek, więc naprawdę mamy troszkę czasu, a przeciwskazania są dokładnie takie same jak przy zwykłej antykoncepcji hormonalnej, czyli ciąża, karmienie piersią i ciężkie uszkodzenia wątroby, ponieważ tak jak każdy lek, zarówno Escapelle, jak i Elllaone będzie metabolizowany w naszej wątrobie, więc obciąży ją jak każdy inny lek: apap, aspiryna. I powtórzę, nie jest to tabletka poronna.

JK: Ma zapobiegać temu magicznemu momentowi spotkania plemnika z komórką jajową? 

KRC: Dokładnie.

JK: Czy po przyjęciu takiej pigułki, takiej antykoncepcji po stosunku możemy mieć jakieś efekty uboczne albo czy możemy odczuć, że ją wzięliśmy? Bo powiedziałaś już o lekkim rozregulowaniu cyklu. Czy coś jeszcze może wystąpić? 

KRC: Tak, wiesz najczęściej są wymieniane bóle głowy u kobiety, ale też mdłości. Takie uczucie. Ja nigdy nie brałam, więc muszę powtarzać z ulotki i z opowieści koleżanek. Część z nich mówiła, że czuły się do kolejnej miesiączki, która się przesunęła, jakby cały czas miały PMS. Więc mało przyjemne uczucie. To się zdarza. I może się zdarzać, że ta miesiączka, która przyjdzie będzie obfitsza i bardziej bolesna. Ale część kobiet mówi, że w ogóle nie odczuła żadnych, żadnych skutków ubocznych. Zakładam, że ponieważ to są hormony to jest trochę tak jak wśród populacji kobiet, które próbowały antykoncepcji hormonalnej używać: są takie, które czuły się świetnie na pigułkach i nic im nie jest. Poprawia im się cera, nie zatrzymują wody przed miesiączką w organizmie. W ogóle czują, że PMS są znacznie łagodniejsze. A są takie, które mówią: fatalnie się czuję na tabletkach antykoncepcyjnych. To totalnie nie jest antykoncepcja dla mnie. I tutaj podejrzewam, że jest po prostu podobnie. Ale tak jak każdy inny lek antykoncepcja postkoitalna też może mieć efekty uboczne nieprzyjemne. 

JK: Antykoncepcja po stosunku jest dostępna tylko na receptę? I czy lekarz może odmówić wypisania takiej tabletki? 

KRC: To jest trudny temat, bo tak – w naszym kraju antykoncepcja po stosunku jest na receptę. Natomiast w innych krajach Europy możesz sobie pojechać i w Rossmanie, w odpowiedniku Rossmanna, tam, gdzie masz półkę z testami ciążowymi, prezerwatywami normalnie leżą Escapelle i Ellaone. Mówię o tym dlatego, że na przykład, jeżeli dana rodzina, która nas słucha wyjeżdża często na wakacje, urlopy gdzieś za granicę można kupić sobie zapas. Ja mam zawsze w domu zapas Ellaone na wszelki wypadek. Bo wiem, że w Polsce jest je trudniej dostać i są droższe. Akurat ostatnio przywiozłam z Estonii, bo byłam tam na wakacjach w zeszłym roku i z tego co pamiętam można je przywieźć w bagażu. Mówię to na wszelki wypadek, gdyby nas na lotnisku przeszukiwano to bez problemu można przywieźć do pięciu opakowań. Na osobę i to jest w ogóle naprawdę bardzo fajny patent na spokój ducha mieć w apteczce na wszelki wypadek Ellaone z zagranicy, żeby nie musieć się odbijać od lekarzy. Niestety tak jest, że musimy się udać do ginekologa, powiedzieć, że miałyśmy niezabezpieczony stosunek seksualny albo pękła nam prezerwatywa i poprosić o wypisanie recepty. Lekarz powinien ją wypisać ewentualnie, nawet nie musi nas badać tak naprawdę ginekologicznie. Nie ma takiego obowiązku. Ewentualnie po jakimś krótkim wywiadzie dotyczącym naszego samopoczucia, momentu cyklu i powinniśmy móc bez problemu iść do apteki i te receptę zrealizować. Niestety czasem tak się nie zdarza. Lekarz czasem odmawia zasłaniając się klauzulą sumienia. To znaczy mówi wtedy: „ja jestem katolikiem albo katoliczką i dla mnie to jest nie do pomyślenia i to jest grzech i ja Ci tej recepty nie wypiszę”. Nie ma takiego prawa i na stronie Grupy Ponton znajdziecie w punktach opisane dokładnie co można zrobić w takiej sytuacji. Natomiast ja tutaj tylko powiem szybciutko, bo to i tak trzeba przeczytać parę razy, bo tam są konkretne akty prawne wymienione, więc jak o tym opowiadamy to i tak nikt tego nie zapamięta. Natomiast to co jest bardzo ważne to to, że w momencie, kiedy lekarz nam mówi, ,nie” to my mu mówimy: “Poproszę to na piśmie”. To jest bardzo ważny moment, ponieważ – brzydko mówiąc – na gębę nikt nam nie uwierzy jeżeli będziemy się chcieli/chciały komuś poskarżyć. Zachowujemy kamienną twarz, bierzemy głęboki wdech, staramy się nie wykłócać, chociaż wiem, że jest trudno i mówimy: „Poproszę uzasadnienie na piśmie i proszę mi to wpisać do mojej dokumentacji medycznej, że Pan/Pani mi odmówiła wystawienia recepty i proszę o napisanie, dlaczego została mi odmówione to wystawienie tej recepty”. 

JK: Co to jest świadoma zgoda? 

KRC: Uwielbiam ten temat! Trzeba będzie mnie tu stopować. Świadoma zgoda, czyli konsent z angielskiego jest to sytuacja, w której wszystkie osoby, które biorą udział w kontakcie seksualnym (jakkolwiek by on nie był nie, musi być penetracyjny czy heteroseksualny) biorą w nim udział świadomie, czyli nie mogą być zmanipulowane, nie mogą być pod wpływem substancji psychoaktywnych, nie mogą być przerażone, nie mogą być zaszantażowane. Biorą udział w tej aktywności dobrowolnie i entuzjastycznie. To słowo się tutaj będzie pojawiało, bo to powinno być entuzjastyczna, świadoma zgoda. Sytuacja, w której wszyscy mówią: „Tak. Właśnie tak. Tego chcę. Właśnie to róbmy. To jest przyjemne. Czuję się z tym świetnie.” Często dzieciaki zadają pytanie: „OK. Ale to co? To znaczy, że dotknąłem lewej piersi, mam się spytać, czy mogę dotknąć prawej? Dotknąłem prawej to mogę teraz spytać, czy mogę rozpiąć stanik?” Obawiają się, że to wszystko będzie sztucznie wyglądało. Oczywiście nie chodzi nam o to, żeby przed każdym przesunięciem ręki wzdłuż uda, ku górze, pytać: „Czy mogę przesunąć?” Chodzi też o pewną czujność i wrażliwość na to jak reaguje druga strona. Ponieważ konsent pokazujemy czy manifestujemy naszą mimiką, naszym ciałem, naszym zachowaniem, pojedynczymi szeptami, westchnieniami, które się pojawiają. Natomiast na pewno warto mówić osobie młodej i każdej innej, że jeżeli ma wątpliwość to niech zapyta. A zapytać można na wiele różnych sposobów: czy jest Ci dobrze? Czy sprawia Ci przyjemność to co Ci robię? Czy to jest dla Ciebie w porządku? Czy chcesz coś zmienić? Czy podoba Ci się to, tak? Takich pytań może być masa. Z kolei osoba, która jest pytana też może odpowiadać na masę różnych sposobów. Może manifestować swoją zgodą na masę różnych sposobów. Może wziąć tę dłoń i przesunąć ją sobie w newralgiczne miejsce. Może szeptać do ucha, że tak jest dobrze. Może powtarzać: „O rany, jak mi dobrze. O rany, jakie to przyjemne.” Natomiast jeżeli mamy jakąkolwiek wątpliwość i zadajemy pytanie to na czas zadawania pytania albo zabierzmy rękę albo nią nie poruszajmy, żeby ta osoba, którą pytamy miała szansę powiedzieć: „Nie, wiesz co tam mnie zabolało” albo „Nie, jednak odeszła mi ochota” albo „Zdenerwowałam się”. Na pewno świadoma zgoda też dotyczy antykoncepcji i to jest też bardzo ważny temat, ponieważ coraz częściej się mówi o tym, że mają miejsce takie sytuacje, kiedy wszystko jest super przez całą grę wstępną trwa ten dialog, niekoniecznie mówiony, ale też taki z mowy ciała i widać, że te dwie osoby chcą tego seksu. I do seksu dochodzi, ale się okazuje, że się nie dogadali co do metody antykoncepcji. I okazuje się na przykład, że dziewczyna była święcie przekonana i dla niej to było oczywiste, że ten seks będzie w prezerwatywie, a chłopak niby nie usłyszał,,nie”, ale nigdy o to nie zapytał. I to jest taka szara strefa, bo on może potem powiedzieć: „No OK, ale ona cały czas mówiła, że tak, a mi nie przyszło do głowy, żeby jeszcze zadać pytanie o to, ale w prezerwatywie czy bez? Bo byłem przekonany, że jak ona chce z prezerwatywą to sama to powie.” A ona powie: „No nie! Dla mnie jest oczywiste, że seks jest zawsze w prezerwatywie.” Jestem po stronie tej dziewczyny; to jest po prostu oczywiste, że skoro ja wyrażam zgodę na seks, a nie chcemy dziecka – nie było mowy o tym, że właśnie robimy dziecko konsensualnie, świadomie – to prezerwatywa po prostu musi być. Jest już na to konkretne określenie: stealthing czyli sytuacja, w której partner w sposób niezauważony przez kobietę w trakcie seksu zsuwa prezerwatywę albo mówi jej, że założył. Coś tam sobie szeleści pod kołdrą, ale tak naprawdę jej nie zakłada. To jest łamanie prawa i są już sprawy karne. W Polsce jeszcze takiej chyba nie było, ale wiem, że chyba Szwecja i Wielka Brytania już miały takie sprawy karne, w których orzeczono, że działanie tego mężczyzny (bo chodziło o dorosłe osoby) nosi pewne znamiona zgwałcenia. Ponieważ kobieta nie wyraziła zgody na stosunek z wytryskiem do pochwy bez prezerwatywy. I bardzo będę przed tym przestrzegać. To jest szalenie ważne, żeby też się na to umówić i żeby dogadać, czy wszystko jest konsensualnie, jeśli chodzi o antykoncepcję. 

JK: Myślę, że warto jest tu podkreślić jak ważne są te rozmowy o seksie zanim do seksu dojdzie. I też powiedzenie na głos, że: „Chcę uprawiać z Tobą seks. Chcę, żeby Ci było przyjemnie, ale jeżeli cokolwiek sprawi, że poczujesz, że czujesz dyskomfort albo nie będziesz chciała tego kontynuować czy Ty nie będziesz chciał, bo to w obie strony działa, to proszę, powiedz mi o tym”. Bo już samo powiedzenie tego na głos do drugiej osoby otwiera całe pole do tego, żeby po prostu przestać się wstydzić, przestać myśleć, a co on pomyśli, jak ja przerwę? Albo co ona pomyśli, jak ja przerwę? Jeżeli jesteśmy otwarci i otwarcie mówimy o naszych pragnieniach, o tym, jak sobie wyobrażamy różne rzeczy to to nam pozwala potem działać, tak jak sobie powiedzieliśmy. 

KRC: Tak. I tutaj też na przykład warto się umawiać na coś takiego jak safe word, czyli bezpieczne słowo. To jest w ogóle postawa konsentu, czyli zgody. Umawiamy się na jakieś konkretne słowo i niech to nie będzie słowo,,nie” albo,,boli” dlatego, że te słowa są bardzo często jakby wplecione w całą zaaranżowaną sytuację, odegraną sytuację seksu. Lepiej niech to będzie zwyczajne,,stop”. Po prostu,,stop”. I w tym momencie przestajemy, ale niektórzy ludzie wybierają kompletnie oderwane od seksualnego kontekstu słowo typu „pudel”. No bo jak ktoś zaczyna w sytuacji intymnej mówić „pudel, pudel, pudel” to raczej, a wcześniej się umawialiśmy, że to jest safeword to trzeba zabrać ręce i wiemy, że coś poszło nie tak, że coś zabolało na przykład.

JK: I też nastrój opada. To też jest moim zdaniem ważne. 

KRC: Tak, tak, tak. Jest wybuch śmiechu, nie narasta podniecenie, które może narastać, kiedy słyszymy,,nie” jeżeli się umówiliśmy na taką konwencję, że „nie” ma podniecać, prawda? To jest bardziej skomplikowany wątek. Raczej nie przy tej rozmowie. Natomiast powiedzenie młodej osobie, naszemu dziecku, że konsent, świadoma entuzjastyczna zgoda jest szalenie ważna na każdym etapie. Rozmawiajmy o tym, nauczmy się słyszeć ,,nie” w trakcie, bo to się zdarza. Kogoś coś zaboli, ktoś się rozmyśli w trakcie. Musimy naprawdę nauczyć się wycofywać z sytuacji z aktywności seksualnej, kiedy coś zaczyna iść nie tak. 

JK: Jeszcze sobie myślę, że warto dodać, że pomimo, że w mediach coraz częściej mówimy o świadomej zgodzie to w wielu przypadkach te rozmowy dotyczą kobiet. A świadoma zgoda dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn. I jest wiele takich zachowań, które gdzieś tam w tym życiu intymnym wydaje się normalne, ale też wymaga świadomej zgody. Na przykład czasem kobiety dotykają penisa mężczyzny, żeby sprawdzić, czy jest gotowy. I takie działanie również wymaga albo przynajmniej wymagałoby zapytania czy to jest ok, że Cię teraz dotknę. Czy są jakieś inne takie sytuacje w kontekście mężczyzn? 

KRC: Myślę, że masa! I one też są często pokłosiem pornografii, bo teraz mi przychodzi pierwsza do głowy rzecz, chociaż to raczej prędzej się wydarzy wśród starszej młodzieży i dorosłych, którzy na przykład już mają możliwość spędzić noc ze sobą, czyli obudzić się ze sobą. Zdawać by się mogło, że szczytem męskich fantazji jest bycie obudzonym seksem oralnym, tak? Czyli taka sytuacja, że Ty jako mężczyzna, chłopak śpisz, możesz mieć poranny wzwód, który jest oznaką zdrowia. Ta erekcja pojawia się przez całe życie mężczyzny kilka razy w nocy penis jest we wzwodzie i opada, bo to jest zupełnie naturalne. Wracając: mężczyzna/chłopak śpi, erekcja pojawia się jako objaw właśnie zdrowia i jest wyznacznikiem tego, że krew napłynęła do penisa, ale nie jest to tożsame z jego podnieceniem i gotowością do stosunku seksualnego. Co za tym idzie dotykanie ustami czy dłonią bez zgody wcześniej też może być uznane za przemocowe, niefajne i przekraczające granice. Dlatego warto jest ustalić zawczasu i odbyć taką rozmowę jeżeli jesteśmy parą, która już spędza noce ze sobą i budzi się ze sobą czy dajemy sobie zgodę na tak zwane kolokwialnie „dobieranie się do siebie”, kiedy jesteśmy jeszcze w półśnie.

JK: Możemy też zapytać, czy to w ogóle leży w obszarze fantazji, czy zainteresowań, bo może się okazać, że nasz partner kompletnie tego nie czuje. A myślę, że to też jest ważne, bo wszystkie magazyny kobiece dając porady w kwestii łóżkowej umieszczają to na szczycie listy.

KRC: Obudź go seksem oralnym. Wsuń się pod kołdrę i tak dalej, i tak dalej. A może dla faceta to jest w ogóle nic przyjemnego, bo on ma takie parcie na pęcherz rano, że jedyne o czym marzy to wysikać się, a podobno z połowiczną erekcją jest się trudno wysikać, o ile jest to w ogóle możliwe. Może dla niego to w ogóle nie jest przyjemne, a wręcz właśnie może odczuwać to jako przekraczanie własnych granic. Kurczę, ktoś dotyka jego miejsc intymnych, jego genitaliów, kiedy on śpi. A jego genitalia owszem są we wzwodzie, ale tak jak wspomniałam ten wzwód nie jest informacją „Jestem podniecony, chcę seksu” tylko jest informacją: „Jestem zdrowy. Krew napłynęła do mojego penisa”. Myślę, że takich sytuacji jest masa. 

JK: Przechodzę teraz do kolejnego pytania. I to są już takie, powiedziałabym techniczne rzeczy. Co to jest seks analny? 

KRC: Seks analny jest to taka sytuacja, w której penetrowany jest odbyt osoby przez drugą osobę. Seks analny jest uprawiany zarówno przez pary hetero- jak i homoseksualne. Nie jest prawdą, że wszyscy mężczyźni homoseksualni uprawiają seks analny. To jest mit. Mitem jest też, że wszystkie kobiety nie lubią seksu analnego. Mitem jest też, że wszystkie kobiety lubią seks analny. Mitów jest masa. Seks analny wymaga pewnych przygotowań, trochę innych niż seks waginalny, żeby było bezpieczniej. Ponieważ nasz odbyt przez matkę naturę nie był zaprojektowany i wymyślony po to, żeby służyć do penetracji. Okazuje się, że może być jak najbardziej przyjemny i że ludzie korzystają też z tego otworu ciała, ale nie jest podstawowa funkcja tego otworu. Zwieracz wewnętrzny odbytu jest bardzo silnym mięśniem i jego podstawową funkcją jest rozluźnianie się wtedy, kiedy chcemy się załatwić, czyli mówiąc wprost, zrobić kupę. A wtedy, kiedy się nie załatwiamy to zwieracz wewnętrzny odbytu jest zamknięty. Nie powiem zaciśnięty, bo to by brzmiało jakby był bardzo, bardzo mocno zamknięty. Chociaż u niektórych bardzo napiętych osób ten odbyt będzie faktycznie mocno zaciśnięty. Jeżeli mamy parę, bez względu na to czy jest homo- czy heteroseksualna, która chce współżyć analnie to warto sobie zdać sprawę z tego, że ten zwieracz wewnętrzny odbytu będzie się dłużej rozluźniał i więcej czasu minie (w porównaniu do wejścia do pochwy) zanim ten mięsień się na tyle rozluźni, żeby penetracja była bezbolesna albo przyjemna. Więc niejednokrotnie, gdy się zabieramy do seksu analnego potrzebna jest dłuższa gra wstępna niż przy sensie waginalnym. I co jest też bardzo ważne, ponieważ odbyt nie został stworzony przez matkę naturę w pierwszej kolejności do penetracji to ten odbyt nie będzie się nawilżał podczas podniecenia, tak jak nawilża się u kobiety wejście do pochwy. W związku z tym bardzo ważne jest, a w zasadzie prawie, że nieodzowne, żeby do seksu analnego używać lubrykantów czy też nawilżaczy. Żeli, które dadzą poślizg i komfort przy penetracji, żeby nie dochodziło do takich mikrootarć, mikropęknięć w obszarze śluzówki, które są bolesne jak każde pęknięcie śluzówki. To co jest też ważne przy sensie analnym to to, że musimy sobie zdać sprawę z faktu, że podczas seksu analnego może się zdarzyć, że będziemy mieli kontakt z kałem. Ponieważ w odbycie ma prawo być kupa, bo tam jest jej miejsce. Więc jeżeli para się zabiera do seksu analnego to część par będzie stawiało na domową lewatywę wcześniej, którą można bezpiecznie zrobić. Teraz mówię do osób bardziej, pełnoletnich, bo w sex shopach, do których mają dostęp osoby po 18 roku życia można nawet kupić specjalne gruszki do lewatywy, które wyglądają identycznie jak takie gumowe gruszki, których się kiedyś używało do wyciągania smarków z nosa małych dzieci. One się ładnie nazywają: prysznic analny. Część osób będzie korzystała dla własnego komfortu i dobrego samopoczucia z lewatywy, a część nie będzie tego robiła. Trochę na zasadzie: „Dobra. Będzie, co ma być.” Natomiast obie strony muszą być tego świadome, że tą kupą się można ubrudzić, więc jeżeli to bardzo stresuje osobę, która ma być penetrowana to ja bym postawiła na lewatywę, bo im bardziej się zestresuje tym bardziej zaciśnie zwieracz odbytu i ten seks będzie albo bolesny bardzo albo po prostu niemożliwy. Natomiast osoba, która penetruje też musi być świadoma tego, gdzie wkłada penis bądź palec. Jeżeli się ubrudzi to najgorszą rzeczą, którą może zrobić jest atak złości, manifestowanie obrzydzenia do osoby penetrowanej, reakcje związane z odrzuceniem i upokorzeniem. Bo mówiąc wprost czego się innego spodziewała ta osoba wkładając penisa do odbytu? No, przecież nie fiołków, tak? Ważna informacja jest też taka, że przy seksie analnym naprawdę powinno się stosować prezerwatywę. Ja wiem, że się raczej od tego seksu w ciążę nie zajdzie. Chociaż można mieć bardzo dużego pecha i można się okazać, że nasienie wypłynie i dostanie się gdzieś w okolice wejścia do pochwy. Natomiast w odbycie są takie bakterie, które mają być wyłącznie w odbycie. One są tam bardzo potrzebne. Natomiast kontakt tych bakterii z cewką moczową mężczyzny może być niebezpieczny. Bakterie kałowe nie powinny się znaleźć na penisie, a już na pewno absolutnie się nie powinny znaleźć na penisie, który potem wejdzie do pochwy. I jeżeli jest para heteroseksualna, która korzysta z seksu analnego na równi z waginalnym to zawsze trzeba pamiętać o kolejności. To znaczy z waginy do odbytu można bezpiecznie nawet nie zmieniając prezerwatyw, ale już wtedy zostajemy w odbycie do końca. A jeżeli chce mężczyzna zrobić powrót do waginy to musi zmienić prezerwatywę. Koniecznie, żeby nie przenieść bakterii z odbytu do pochwy, bo po prostu partnerka będzie miała infekcję od swoich własnych bakterii kałowych, więc to jest bardzo ważne. I też ważne jest to, że jeżeli nie nawilżamy tego odbytu i on faktycznie popęka albo będą obtarcia to każda nawet mikroranka może sprzyjać zakażeniu infekcjom przenoszonym drogą płciową. I na koniec tej mojej wypowiedzi powiem jeszcze Państwu, że był taki moment, że młodzież wybierała seks analny jako alternatywę dla waginalnego w myśl zachowania mitycznego dziewictwa. I kończyło się to znowuż bardzo źle, bo co z tego, że hymen, czyli błona dziewicza był na miejscu cały czas, jeżeli dzieciaki się zakażały kiłą na przykład. I w ogóle jest bardzo duży wzrost zakażeń kiłą i HIV obecnie w Polsce w dwóch grupach wiekowych. To są bardzo młode osoby, które właśnie uznały, że będą uprawiały seks analny bez zabezpieczenia w celu zachowania hymenu w całości, ale tu są też seniorzy. Ponieważ seniorzy po 50 roku życia, gdy kobieta jest po menopauzie przestali używać prezerwatyw, no bo przecież nie będzie z tego ciąży. Ciąży nie ma, ale jest ogromny wzrost zakażeń kiłą wśród seniorów. 

JK: To bardzo cenne informacje w kontekście rodziców osób homoseksualnych, ponieważ o ile w przypadku, kiedy dziecko jest heteroseksualne możemy jeszcze korzystać z własnego doświadczenia o tyle tutaj rodzice osób homoseksualnych często mają problem z tym jak rozmawiać, co powiedzieć, co polecić, jak zadbać o bezpieczeństwo, więc myślę, że tutaj w Twojej wypowiedzi znaleźliśmy wszyscy mnóstwo cennych wskazówek. Szczególnie w kontekście bezpieczeństwa. 

KRC: Tak. I takich rodziców, to jeszcze Ci powiem, ale to pewnie też na końcu dołączysz do tych adresów różnych, że dla rodziców dzieci homoseksualnych Grupa Stonewall bardzo pięknie edukuje o osobach homoseksualnych i rodziców na temat bezpiecznego seksu osób nieheteroseksualnych. 

JK: Powiedz mi, proszę jeszcze jak w przypadku seksu analnego, czy można łączyć lubrykację z prezerwatywą? 

KRC: Tak, tak. Nawet trzeba. Tak samo przy seksie waginalnym tylko trzeba wybierać takie lubrykanty, które są albo na bazie wody – ja takie polecam – albo na bazie silikonu. Tak jak wspomniałam, ja jestem alergiczką, więc mnie wszystko trochę niepokoi, ale to jest wyłącznie mój opór. Natomiast trzeba pamiętać o tym, że przez wszelkie tłuszcze, czyli zarówno masło, oliwka, balsam, wazelina będą rozpuszczały lateks. A większość prezerwatyw jest lateksowych. Dlatego wybieram jako lubrykant coś co faktycznie jest lubrykantem. Ślina nie jest lubrykantem. To trzeba powiedzieć głośno, bo ten odruch, że chłopak pluje na rękę jest bardzo popularny. Ślina nie jest lubrykantem. 

JK: OK. Co to jest petting? 

KRC: Petting jest bardzo często taką aktywnością seksualną, która poprzedza – i bardzo fajnie, że poprzedza; to jest właśnie ta drabina intymności – kontakt seksualny, penetracyjny, ponieważ jest to stymulacja ciała drugiej osoby, partnera/partnerki bez penetracji. To są wszystkie głębokie pocałunki; również różnych części ciała, czyli na przykład sutków, czy piersi w ogóle. To jest pocieranie siebie nawzajem albo siebie o siebie. Co jeszcze? Przytulanie, masowanie, które może doprowadzić oczywiście do orgazmu i do wytrysku u chłopaka. Natomiast nie zakłada żadnej penetracji. Wspomniałam na początku naszej rozmowy o takim określeniu jak heavy petting. My go po polsku raczej nie stosujemy, natomiast to sytuacja, w której te pieszczoty są nie tylko od pasa w górę, ale też od pasa w dół. I tutaj do heavy pettingu zaliczamy też na przykład seks oralny czy pieszczenie narządów płciowych drugiej osoby ręką, czyli jakby doprowadzenie jej do orgazmu naszą ręką. I to jest wspaniały sposób na eksplorowanie swojej przyjemności, bliskości, poznawania smaku, zapachu drugiej osoby i swojego własnego. I jest to też taka czynność seksualna, która raczej nie grozi ciąża ani chorobami. Pod warunkiem, że to nasienie nie zostanie na palcach przeniesione w okolice wejścia do pochwy. Natomiast tutaj to pewnie jest oczywiste, ale muszę to powiedzieć, że tak samo działa tutaj kwestia świadomej zgody. Nawet jeżeli nie ma penetracji, nie ma wkładania niczego nigdzie to nadal pytanie, czy to jest dla Ciebie w porządku, czy ten dotyk jest OK i manifestowanie swojego zadowolenia bądź niezadowolenia jest bardzo kluczowe. 

JK: Co to jest minetka (cunnilingus)? 

KRC: Minetka to jest określenie na seks oralny. W takim wydaniu, kiedy to miejsca intymne, genitalia dziewczyny, kobiety są całowane, ssane i lizane przez partnera albo partnerkę. 

JK: Co to jest rimming (analingus)? 

KRC: A rimming to jest bardzo podobne działanie tylko wtedy ssany, lizany, pieszczony językiem i ustami jest odbyt kobiety lub mężczyzny. 

JK: Czy powinniśmy przy rimmingu wziąć pod uwagę jakieś środki bezpieczeństwa? 

KRC: Tak. I przy seksie oralnym w ogóle powinno się też brać pod uwagę środki bezpieczeństwa, ponieważ część infekcji przenoszonych drogą płciową nie wymaga penetracji. Na przykład, jeżeli ktoś miałby opryszczkę narządów rodnych w okolicach odbytu na przykład i druga osoba by te okolice odbytu całowała to może się tą opryszczką zarazić. I są nawet takie specjalne produkty, dostępne w sex shopach, specjalne chusteczki lateksowe, które mają służyć do seksu oralnego albo do rimmingu, w momencie, kiedy nie jesteśmy do końca pewni czy osoba, którą całujemy i liżemy jest super zdrowa. I wtedy taką chusteczkę lateksową najpierw kładziemy na ciało tej osoby, a dopiero przez nią liżemy albo całujemy. A ponieważ są one dostępne tylko w sex shopach to, jeżeli młoda osoba, która nie może legalnie wejść do sex shopu chciałaby mieć taki odpowiednik chusteczki lateksowej to może ją sobie zrobić z prezerwatywy. Czyli po prostu rozwinąć prezerwatywę, uciąć nożyczkami ten koniec, gdzie jest zbiorniczek i wtedy zrobi się nam taki tunel jakby z prezerwatywy, a potem przeciąć wzdłuż tej dłuższej krawędzi, rozłożyć i mamy coś na kształt lateksowej chusteczki do seksu oralnego bądź rimmingu. 

JK: Jakie infekcje są przenoszone drogą płciową? 

KRC: Masa. Masa infekcji jest przenoszona drogą płciową. Mam taką myśl o cudownym świecie, idealnym świecie, w którym jesteśmy gotowi rozmawiać o infekcjach przenoszonych drogą płciową bez tabuizowania ich. Chciałabym bardzo i mam nadzieję, że rodzice, którzy nas słuchają są też początkiem tej zmiany, żeby o infekcjach przenoszonych drogą płciową mówić w naturalny sposób. Nie jak o karze za współżycie, nie jak o czymś obrzydliwym, wstydliwym: „Należało Ci się. Masz za karę, bo rozkładasz nogi.” albo „Masz za karę, bo wtykasz, gdzie bądź.” I tak dalej, i tak dalej. Ponieważ osoby aktywne seksualnie będą łapały infekcje przenoszone drogą płciową. Przynajmniej raz w życiu każdemu z nas się zdarzy, jeżeli jesteśmy osobami aktywnymi seksualnie. O infekcjach rodzice również mogą sobie poczytać na stronie grupy Ponton. Tam każda z nich jest pięknie opisana. Jeżeli ktoś ma mocne nerwy i lubi takie rzeczy to może sobie nawet wrzucać w grafikę Google, żeby zobaczyć, jak wyglądają różne infekcje intymne. Natomiast to jest bardzo ważne, żeby powiedzieć, że znaczna część infekcji przenoszonych drogą płciową u mężczyzn i chłopców przebiega bezobjawowo zupełnie. To oznacza, że chłopcy mogli mieć mały objaw; 3 tygodnie temu piekło ich podczas sikania, ale to będzie na tyle. Oni o tym totalnie zapominają, nic ich nie boli, nic nie piecze, nie mają żadnych krostek, wysypki. Normalnie mają erekcję, normalnie mają wytryski. Natomiast partnerka zaczyna czuć pieczenie, swędzenie, ma upławy z pochwy. Ewentualnie widzi dosłownie gołym okiem, że na przykład wargi sromowe wewnętrzne są nabrzmiałe, że pojawia się jakiś białawy nalot, jakieś tego typu historie. No i warto, żeby dziewczyna od razu poszła z takimi objawami do lekarza ginekologa. Część infekcji widać „na oko”, bo na przykład grzybicy z niczym nie pomylisz. I lekarz tym bardziej z niczym nie pomyli infekcji grzybiczej u kobiety, ale jednak, jeżeli chcemy zdiagnozować bardzo konkretnie to powinien nam być zrobiony wymaz i posiew, żebyśmy się dowiedziały, czy to jest bardziej chlamydia czy to jest jednak rzęsistek czy to jest jednak chlamydia i rzęsistek razem. Natomiast najważniejsza informacja jest taka, że cokolwiek by Cię swędziało, piekło, szczypało, jeżeli wydzielina pochwy lub nasienie ma inny niż zwykle kolor lub zapach (i raczej to będzie nieprzyjemny zapach) to od razu idziemy do lekarza, żeby się leczyć. I wtedy obie osoby się muszą leczyć. Co z tego, że dziewczyna będzie brała leki jak chłopak ją w kółko będzie zakażał, bo jedna rzecz jest też bardzo ważna, że są też takie infekcje – należy do nich na przykład grzybica właśnie czy kandydoza, HPV, czyli brodawczak ludzki, opryszczka narządów płciowych – które możemy mieć nie uprawiając seksu. I mówię o tym dlatego, że mi się zdarzyło, jak jeszcze pracowałam w szkole jako pedagożka, że uczennica zapłakana przychodziła do mnie powiedzieć, że coś jest nie tak, że szczypie ją cipka, że bardzo ją boli, że boli ją każde siusianie. Na moją informację, że to pewnie jest infekcja i że trzeba powiedzieć rodzicom, żeby zabrali Cię do lekarza, był wybuch płaczu, że „Absolutnie nie powiem mamie czy tacie, bo dostanę lanie za to, że się puszczam. Oni mi nie uwierzą, że ja nie jestem aktywna seksualnie, że nie mam chłopaka.” No i taka dziewczynka broni się rękami i nogami przed powiedzeniem rodzicom. Choroba się rozwija, a naprawdę część z tych infekcji można złapać pod prysznicem, można złapać w publicznej toalecie, na basenie, w saunie, używając cudzego ręcznika, siadając na desce sedesowej, mając obniżoną odporność. Możemy sobie same wyprodukować – że tak powiem – własną grzybicę pochwy. To jest bardzo ważne, żeby rodzice byli świadomi, że to, że dziecko ma infekcję nie znaczy, że współżyło. Ważne jest to, że nie przed wszystkimi infekcjami chroni prezerwatywa. Bo są takie infekcje, przed którymi kompletnie nie uchroni, na przykład opryszczka: jeżeli ognisko opryszczki, dokładnie takie samo jak mamy czasem nad wargąm jest ulokowane na wardze sromowej to co z tego, że jest założona na penisa prezerwatywa, jeżeli ciało się ociera o ciało w trakcie. Tak czy siak będzie zakażenie, nie? 

JK: Może to nie jest pytanie tylko bardziej konkluzja, bo choć te infekcje wydają nam się bardzo poważne i są z medycznego punktu widzenia to ich diagnoza i leczenie jest proste, ponieważ jest to terapia albo lekami, albo maściami, więc naprawdę nie jest to coś trudnego. Bo może nam się wydawać. Mamy w głowach taki mit, że jeżeli infekcja jest tak poważna to to leczenie też będzie jakąś rocket science. A wcale tak nie jest. 

KRC: Dokładnie. W dzisiejszych czasach 2-3 tygodnie bierzesz antybiotyk i wszystko jest OK. Powinniśmy informować wszystkich swoich partnerów i partnerki. Można z bramki sms wysłać anonimowy sms mówiąc: „Słuchaj, zbadaj się, bo się wydarzyło coś takiego. Mam wyniki badań.”

JK: Myślę też, że to jest superważne, że powiedziałaś, że infekcjami intymnymi można się zarazić bez kontaktu seksualnego i ważne jest też, żeby rodzice się badali, biorąc pod uwagę to, że najczęściej jesteśmy w kontakcie z rzeczami osobistymi naszych domowników. To jest jedna z bardziej prawdopodobnych metod zakażenia się po prostu. 

KRC: Tak, że dziewczyna na przykład użyje do wytarcia miejsc intymnych, sięgnie po ręcznik swojej mamy i zakazi się w ten sposób infekcją przenoszoną drogą płciową, którą ma mama, a córka nawet nie jest aktywna seksualnie. To jest możliwe. 

JK: Czy moja pochwa może być za luźna?

KRC: Nie, Twoja pochwa nie może być za luźna, ponieważ pochwa zmienia swój rozmiar w zależności od tego czy jest podniecona i gotowa do współżycia czy jest taka sobie ona co dzień w ogóle nie myśląca o seksie. I nie ma takiej możliwości, żeby była za luźna. Nie wiem, czy jest jakieś inne określenie… Ale o to pytają dziewczyny bardzo często. O to też pytają dorosłe kobiety w kontekście porodu. Czy już zawsze będzie tak że ja nic nie będę czuła? Więc, nie! Nie obawiamy się tego. Tak samo jak się nie obawiamy, że a mój penis jest chyba za mały, a pochwa mojej dziewczyny za duża i kompletnie się nie będziemy czuli. Bywa tak, że faktycznie osoby nie są do końca dopasowane seksualnie, ale raczej się mówi w kontekście libido i temperamentu: jedna osoba by chciała więcej seksu niż druga. Albo zupełnie inne techniki seksualne niż druga strona. Natomiast penisy i pochwy mają zupełnie różne kształty i wielkości. Dokładnie tak samo jak nasze nosy, dłonie, stopy. Nie ma żadnej jednej ustalonej wielkości genitaliów.

JK: I myślę, że to jest też ważne, żeby podkreślić, że w czasie stosunku pochwa się rozciąga odrobinę, a potem wraca do swojego rozmiaru. I niezależnie od ilości partnerów seksualnych ona również wróci do swojego rozmiaru.

KRC: O Jezus, tak! O to pytali chłopcy w gimnazjum, w liceum. Oni to w ogóle nazywali – wtedy usłyszałam pierwszy raz to porównanie – czy pochwa z biegiem lat i stosunków zaczyna wyglądać jak rękaw maga? Wiesz, taki rozszerzający się, wiotki, wiszący rękaw jak w sukni. Nie, drodzy panowie – to tak nie działa. Tak samo jak na szczęście Wasz penis od wkładania go do pochwy czy do odbytu nie robi się coraz cieńszy jak temperowany ołówek. Więc to się nie wymydli na szczęście. Ale też co Ty powiedziałaś jest fajne, bo z jednej strony faktycznie jest tak, że podczas współżycia pochwa się rozciąga, ale co jest też równie ważne. Podczas współżycia, gdy kobieta jest podniecona to napływa więcej krwi do ścianek pochwy, więc ona też się robi jakby ciaśniejsza. Jest jednocześnie miękka i nabrzmiała, uwrażliwiona bardziej i to też dostarcza bardzo fajnych doznań jednej i drugiej stronie, i kobiecie, i mężczyźnie. To jest w ogóle bardzo ciekawe jak nasze genitalia żyją swoim życiem. To jest cudowne jak sobie na nie popatrzymy. Jak rosną, jak maleją, jak się robią wilgotne, ciepłe. Jeżeli nauczymy się czytać sygnały, jakie nam wysyłają te nasze genitalia to jesteśmy w stanie się niemalże z nimi komunikować tak żeby było nam przyjemnie. 

JK: Cudownie nam się rozmawia, ale czas nas goni, więc ogromnie chciałabym Ci podziękować za to spotkanie i za wiedzę, za wszystko czym się dziś z nami podzieliłaś.

KRC: Dziękuję

Materiały dodatkowe:

Pomóż nam stworzyć drugi sezon podcastu!​
Muzyka: Secret Garden by Eugenio Mininni & Jazz 1 by Francisco Alvear | mixkit.co